dark-one-girl blog

Twój nowy blog

Siedząc wczoraj w sklepie z garniturami (nie, nie planuję póki co zmiany płci), przeglądałam gazetę. Tata przymierzał fraki, słońce świeciło. Niebo było niebieskie. Gazetą było wydanie specjalne magazynu ELLE, traktującego o modzie. Ku mojemu niezmiernemu zdziwieniu tudzież rozżaleniu odkryłam, że nie jestem fajna. Dowiedziałam się, że trampki, dżinsy i wszystko co czarne jest już od dawna passe. Blondynki wyszły z mody, teraz trędi są rude. Zakaz noszenia spódnic dłuższych niż osiemnascie centymetrów obowiązuje już od (!) dwóch sezonów, o kozakach nie wspominając (faktycznie, kto by nosił kozaki zimą). Dodatki-tylko złoto i imitacje złota, plastik i drewno na śmietnik. Kolory-ciemne verbotten, teraz tylko zólcienie i zielenie.
Poinformowałam mojego rodziciela,że trudno, pewnie jego psychika na tym ucierpi, ale ma całkowicie niemodną i niestajli córkę.
Popatrzyl na mnie i wierzchem dłoni puknął mnie w czółko.

W życiu czasem nie ma puenty.

No dobra. Długo nie pisałam. Po prostu uważam moje codzienne wypadki za niewarte zapisu i waszej uwagi. O czym będzie dziś? Ano dziś Ola poszpanuje, że umie linkować obrazki (kto chce mnie dotknąć?)
Być może uświadomi to paru osobom, jaka jestem podła.
I śmieszna.

1.Rozmowy ilustrowane.

odpasa9bw.pngI wszystko jasne.
nic7zw.png2. Rozmowy ilustrowane- Bad Ola hackuje konto Felipe.

olafilip1pl.pnggnoje5pm.png3. Rozmowy ilustrowane- romantyczne dywagacje nad kształtem miłości.

status3qa.png4. Rozmowy ilustrowane- optymistyczny akcent na koniec.

mozg9em.png

Żadnych pytań. Po prostu ja mam coś takiego jak większa połowa.

.

10 komentarzy

Jabadabaduu

[podla olka mode on] mozecie mi zazdraszczac. [/podla olka mode off]

Mam tylko tygodniowe opóźnienie, musicie to docenić.
Ferie udane, narzekać za dużo nie będę. Oprócz absolutnie klasycznych występów pod tytułem „jak się jeździło na tej cholernej desce przechył do przodu czy do tyłu fak fak fak a ten skubany jedzie tak szybko a żebys sie wywalił smarku haha dobrze ci tak” oraz „czy można nosić prąd w wiaderku?” udało mi się nabyc nowy snołbord. Kryteriami wyboru wyżej wymienionego sprzętu doprowadziłam sprzedawcę do płaczu.
-Ta!
-Ale pani jeździła na szerszej, ta może być za szybka, może pani sobie krzywdę zrobić, to naprawdę niebezpie…
-Ta!
-Ale czemu ta?
-Bo jest ładna.
-*faint*
JEST ładna. Czarno biało czerwoniasta. Ze smokiem. I wcale nie była za szybka. No, może trochę. Ale na narciarzach dobrze się hamuje.
Ola idzie wypróbować nową deskę.
Nie jest źle, z wyciągu spadłam tylko dwa razy. Żadnych obrażeń.
Zjazd dobry. Jeden głupi narciarz mniej, sam się pchał.
Schody zaczynają się, gdy trzeba ponownie odpiąć lewą nogę do wjazdu na górę. „Fak fak fak zapięcie zamarzło zabiję tego sprzedawcę mówił że odpina się jak marzenie przy minus siedmiuset jak pojade do Zakopca to mu wsadze to wiązanie w”
-Ola?
Oczywiście. Oczywiście. Kogo mogłam spotkać w moim ultra seksownym stroju narciarskim benny hilla, gdy noga utknęła mi w wiązaniu deski, dolna część kręgosłupa przymarzła do podłoża a ja mlę przekleństwa pod nosem?
-O chole… uhm, cześć Janusz.
-Wiedziałem że to ty! Nikt tak dyskretnie nie przeklina. Nie mówiłaś że tu będziesz w tym roku!
-Ty też nie.
-Ano prawda. Syćko dobrze?
-Och, hmm tak, wprost rewelacyjnie.
[dziesięć sekund ciszy]
-Pada śnieg.
[była to jeszcze jedna nadzwyczaj inteligentna uwaga Oli, niewyczerpanej krynicy mądrości. Mam ich w zapasie całe mnóstwo.]
-Ano.
[kolejne dziesiec sekund]
-Zapięcie?
-Tak.
Widzicie? Rozumiem się z tym człowiekiem bez słów. Znaczy, z dwoma słowami. Między słowami.

Cholernie było zimno. Cholerne minus osiemnaście. Brr.
Jak poszliśmy powędrować po szlaku przygód śladem, pozdrawiałam wszystkich rydzykowym „szczęść boże” póki nie natknęłam się na jakichś cholernych satanistów. Cholernie mnie zbluzgali.
Mama twierdzi, że nadużywam słowa „cholera”.

Cholera wie.

No wiec mamy okragly roczek razem.
Coz moge rzec?
Na pewno to, ze jakas innawa sie zrobilam.
Nie, nie bede sie bawic w „och, gdyby nie wy kochani, uczyniliscie mnie tym kim jestem, wasze komentarze uratowaly mnie od wszawego zycia roozioooowej nastolatki jakich jest jak mrowkow, dziekuje wam z calego serca, kocham was, pozdrawiam: pana X., Mojego misiaczqua:*, moja kochana kumpele Y., a takze…{potega <>)”
Czyli jest to jak najmniej Wasza ´wina´. Glupio mi tez napisac ze zawdzieczam to komukolwiek innemu.
Kiedy zajrzalam do notek sprzed roku, zjezyl mi sie wlos na glowie. Serio.
Bylam dokladnie taka jak ci z ktorych dzis sie smieje. Wchodze na Cycaty.pl i zalewam sie do lez, czytajac blogi upstrzone NOwOmOwA i Rushnymi ZaPiSAMi SlufEk… cholera, a tak naprawde sama bylam jednym wielkim cycatem. Ha ha ha.
Kiedy zaczelam pisac do rzeczy? (opcjonalnie: czy w ogole?) No, to pozostawiam do oceny Tym Dziwnym Osobom Ktore Naprawde Tu Wchodza I Naprawde Z Uporem Maniaka Czytaja Moje Wypociny.
Jestem w Bialce Tatrzanskiej, tak samo jak dokladnie jedenascie miesiecy temu. Ta sama osoba w tym samym miejscu.

A moze nie ta sama?

ps. maksymalnie wkurwia mnie brak polskich znaczkow.
naprawde.

Akt pierwszy.
8:15
-Ola, wstałaś?
[Ola zrywa się z łóżka i zapala światło tratując po drodze wielbłąda]
-Mhmm!
-To dobrze.
[drzwi zamykają się. Ola rzuca się z powrotem do łóżka.]
Akt drugi.
8:30
-Schodzisz już?
[Ola spada z wrażenia i z łóżka]
-TAAAAK! JUŻ!
-Ola? Ubrałaś się chociaż?
-TAAAAK!
[odgłos zamykanych drzwi. Ola idzie spać. na minutkę]
Akt trzeci.
8:55
[Ola patrzy na zegarek]
-Cholera jasna!
*co ja miałam ubrać, co ja miałam ubrać, co ja miałam ubrać*
-Spodnie w kant!
*gdzie są spodnie w kant? nie ma spodni w kant. nie ma spodni w kant.jak to nie ma spodni w kant??*
-Cholera jasna!
*znajdź spódnicę, znajdź spódnicę, znajdź spódnicę*
-Ha! Mam cię!
*co na górę co na górę co na górę*
-Biała Koszula Bez Sznurków!
*gdzie jest koszula, gdzie jest koszula, gdzie jest koszula*
-Cholera jasna!
*nie ma koszuli. kurwa, co ja zrobię?*
-Biała koszula #2!
*gdzie jest biała koszula?*
-Cholera jasna!
*no dobra. czarna koszula.*
Akt czwarty
-Kochanie. Czy twoja koszula jest czarna?
-Nie kurwa, wyprana w perwolu blak madżik.
Akt piąty
I żyli długo i szczęśliwie ^________^

.

5 komentarzy
Życzę wszystkim, których lubię szczęśliwego nowego roku, a tym których nie lubię, żeby zdechli w męczarniach jak najszybciej (nie dotyczy osób których nienawidzę,tylko tych których nie lubię).
Tako rzecze Clayman_.
Nie mam absolutnie nic do dodania.
Kocham pasterkę!
A już było fajnie.
Oglądam moją ukochaną „Psychozę” Alfreda Hitchcocka, kiedy okazuje się że rodziciele niestety nie zasnęli snem sprawiedliwych i nadal wyrażają chęć pójścia do kościoła.
Uzbroiłam się w cierpliwość i discmana.
Wchodzimy.
Moje oczy zalewa morze moherowych berecików.
Tru fani i funky xiędza Rydzyka nieodmiennie budzą we mnie ciepłe uczucia. [roll]
Siadam w ławce i gałom nie wierzę.
-Mamo. Czy ja widzę BARBIE W SZOPCE?
-Ola! Przestań!
-Mamo, to Barbie. Mikołaj, patrz!
-Ola, przestań. To tylko takie lalki.
-Voodoo pewnikiem.
-Co ty gadasz??!! Jak możesz!
-Szkoda że nie ma Boba Budowniczego.
Mówiłam już, że nikt nie docenia mojego błyskotliwego poczucia humoru? Co za rodzina.
„…Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem…”
…i w tym momencie Ola i jej demoniczny bracholek spadają z ławek z szelestem, rechocząc jak nienormalni, bo w tym roku proboszcz się szarpnał na trębaczy. Coś w stylu Rysia ze Shreka 2.
-NATYCHMIAST PRZESTAŃCIE!
-Juuhuuż…hheheh…juhuuuż sieeeheheeee przecieheeeż nie śmiejeehehhe….
-Wstyd mi za was!
-{histeria}
Ministranci jak zwykle sie sprawdzili. Nie, nie w służbie kościelnej, ale w doprowadzeniu mnie do prymitywnego chichotu. Żelaznoszczęki Romuś i farbowany blondas Wcale-Nie-Jestem-Gejowaty-Tylko-O-Siebie-Dbam są po prostu niezawodni.
Kolędy śpiewa się fajnie. Nie słychać mojego seksy zmutowanego głosu toma waitsa po chorobie krtani. Jakiś smark z tylnego rzędu bez żenady dośpiewywał do „Chrystus się rodzi” ulepszoną wersję „Berlin się cieszy Polska się wali”, co dodawało niewątpliwego smaczku. I jak ja mam zachować powagę w „świątyni pańskiej”?
Fajnie było jak się rzutnik z tekstem zaciął. Chór nie znał słów i nerwowo gonił w piętkę, śpiewając osiem razy tą samą zwrotkę,podczas gdy wierni na dole intonowali ciąg dalszy. szkoda że nie mam tego na taśmie. Lepsze niż Muzyczna Winda.
*yawn*. Śpiąca jestem. Idę śpiulkać.

Cholera, zapomniałam dać na tacę.

.

6 komentarzy
No, zdrowych i wesołych.

Nie stać mnie na nic więcej, jestem po łokcie w marchewce i selerze. nie doszukujcie się ukrytych znaczeń, po prostu kroję głupią sałatkę.

„Co to za święta bez śniegu?!” -zapytał ktoś kiedyś na mangowym forum.

Ktoś kiedyś odpowiedział
„Trzeci Maja.”

He?

6 komentarzy
Wyglądam przez okno i widzę …
tłum krasnali przemierzających w pośpiechu trawnik.
Psychic, psychic, psychic…
Pojutrze kolejna część FCE (Writing, Reading i Use of English).
Czy się denerwuję? Czy mam tremę? Czy mam przywidzenia jak Ally McBeal?
Hm?
Jaaa?
Oczywiście, że nie.

.

O, patrzcie. Jeden się przewrócił i zgubił czapkę.


  • RSS