Haiku.

Ostatni dzień roku,
podsumowań, życzeń.
Wypić piwa chcę.

Życzę wszystkim, których lubię szczęśliwego nowego roku, a tym których nie lubię, żeby zdechli w męczarniach jak najszybciej. (nie dotyczy osób których nienawidzę, tylko tych których nie lubię).
Tyle tytułem tradycji.
Kilka minut temu pisząc o Saddamie Hussajnie (fascynujące, jego nazwisko nieodmiennie kojarzy mi się z hasaniem) przypomniało mi się, jak bardzo glamur dżezi gruwi i smaszing jest tworzenie przez zbuntowanych nastolatków podsumowań rocznych, a przecież nie zaniedbam swojego wizerunku, też napiszę, już już.
Tylko skończę się obijać.