Ostatnio trochę myślałam. Nie spodobało mi się to za bardzo, więc postanowiłam coś napisać. (nie, nie napisać. SPŁODZIĆ. świetne słowo. płód. płód. prawie tak samo fajne jak ‚becikowe’. płód. płód.)
Jako, że moje skrajne lenistwo i olewactwo przekroczyło ostatnio wszelkie normy ustalone przez mistrza Garfielda (świadczy o tym jak choćby ma zapierająca dech w piersiach i powodująca zatwardzenie średnia ocen), dziś napiszę całkowicie niezłożone tematycznie i ogólnie nieskładne podsumowanie roku 2005, który definitywnie przeminął. Będzie sporo bezzasadnego chwalenia się tudzież chwalenia lub też zwykłego nudzenia.
Moja największa porażka: Spiking na FCE, który pogrzebał marzenia o ocenie A,a zaprowadził w ramiona brzuchatej B.
Największy sukces: Wystawa moich prac w szkole. W sumie szkoda, że połowę zajebali.
Największa kupa filmowa: Przez długi czas prowadził Aleksander z Troją, ale w ostatnich metrach wyprzedził ich King Kong. Owłosiona kupa gówna z przewagą kupy.
Najzajebistsze filmy: Corspe Bride, Charlie and Chocolate Factory, Sin City, Hitchhiker’s guide to the galaxy
Najbardziej magiczny i podniosły dzień: 13 sierpnia
Najbardziej romantisch: 12/13 i 15/16 sierpnia, noc
Najmocniej rozczulająca piosenka: Lewe loff
Najbardziej elektryzująca piosenka: Jerk it out
Najlepszy trunek: bezkonkurencyjnie wygrywa rosyjski szampan za 2,50
Damski zapach: Dolce&Gabbana ‚Light Blue’
Męski zapach: Str8 ‚Original’
Najbardziej żenujący moment: zbyt wiele nominowanych, ale do pierwszej trójki można zaliczyć wpadnięcie w pełnej prędkości na drzwi w przekonaniu, że klamka jest po drugiej stronie, wpadnięcie w pełnej prędkości na szklane drzwi w przekonaniu że ich nie ma, oraz przeczytanie na sejmiku europejskim „orgazmu politycznego” zamiast „organizmu politycznego”
Pogłębienie wady wzroku: półtora dioptria (jest szansa, że do 18 roku życia dogonię stępnia)
Pojęć dodanych na listę znienawidzonych: 42
Stan obecny listy: 129
Ludzi, którzy będą mnie dobrze wspominać: +- 20
Ludzi, którzy stanowczo nie będą mnie dobrze wspominać: 8
Animowane serial tv roku: Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster, wciąż Świat według Ludwiczka, Ed Edd i Eddy
Poziom zajebistości: stale rośnie
Poziom zjebania: stale rośnie, nie wchodzi w zależność z wyżej wymienionym
Słowo od autora statystyk: widzimy pewne wahania w strefie zjawiska ‚fajność’, jest ono spowodowane niżem wartościowych nadciągającym ku nam ze strony daleko posuniętego samouwielbienia przy paradoksalnym uczuciu zjebania całkowitego. Zjawisko to jest niewytłumaczalnym wybrykiem pogodowym.

Rok 2005 przyniósł nam także wiele niewyjaśnionych zagadek, tajemniastych tajemnic i intrygujących zagadnień, takich jak;
*jakim cudem półtorametrowy chomik zamieszkał w Belwederze?
*czy opalenizna skazanego Andrzeja L. jest naturalna?
*czy ojciec Dyrektor jest Żydem?
*czy można zgwałcić prostytutkę?
*dlaczego chleb zawsze spada na ziemię posmarowaną stroną?
*czy w 6.06.06 nastąpi koniec świata?
*…i gdzie, do kurwy nędzy, podział się mój zeszyt od PO?
Na te i inne pytania, moi drodzy czytelnicy, odpowiedzi nie znamy.
Ale przecież ona jest.
Out there.