Parę czysto technicznych uwag po powrocie z koncertu Green Daya w Katowicach:
*nabywając bilet warto sprawdzić, czy pociąg odjeżdża o 4:55 a nie przypadkiem o 4:11
*dobrze jest również zwrócić uwagę na to, czy kasjerka nie sprzedała ci biletu na klasę drugą, a miejscówek na pierwszą
*niegłupim pomysłem jest upewnienie się, czy hotel w którym masz rezerwację istnieje
*wchodząc do innego hotelu proponuję popatrzeć, czy na pewno weszło się do hotelu, a nie do centrum handlowego obok
*…i nie miotać się w poszukiwaniu recepcji, której przecież tam nie ma
*naprawdę źle widziane przez obsługę hotelu jest urządzanie wyścigów wind
*jeżeli masz bilet na miejsce w Spodku, to nie przeskakuj barierki, aby wejść na płytę
*nie udawaj upośledzonej umysłowo wiewórki, kiedy ochroniarz pyta cię, co robisz na jedną nogą na barierce
*NIGDY nie jedź w trampkach na koncert
*kiedy proszą o ciszę, nie jest wskazane krzyczenie : „kocham cię, Billy”
*jeżeli już nie odróżniasz, czy to inni się drą, czy to ty, lepiej przestań
*…bo następnego dnia możesz posługiwać się wyłącznie językiem migowym
*właśnie;nie próbuj zakrzyczeć czterech tysięcy fanów
*kiedy wokalista wkłada rękę w tłum, wielce niehumanitarne jest kopanie wyższego chłopaka, który stoi obok ciebie prosto w jądra, żeby nie sięgnął
*(ale działa)
*jeżeli Billy dotknie twojej ręki, nie popadaj w zbyt dużą ekstazę
*i naprawdę nie musisz mówić wszystkim, że więcej tej reki nie umyjesz
*kiedy wystrzeliwują konfetti made by Green Day, nie czołgaj się i nie wpychaj go wszystkich kieszeni jakie masz
*zwłaszcza, jeżeli masz jedną
*po koncercie nie jest wskazane tańczenie na ulicy
*kiedy już uda ci się odnaleźć wszystkie kumpele, nie zaczynaj tematu Billa
*nie kładź kapci koło lodówki, bo ci samochód ukradną.

Sialala.