dark-one-girl blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

.

10 komentarzy

Jabadabaduu

[podla olka mode on] mozecie mi zazdraszczac. [/podla olka mode off]

Mam tylko tygodniowe opóźnienie, musicie to docenić.
Ferie udane, narzekać za dużo nie będę. Oprócz absolutnie klasycznych występów pod tytułem „jak się jeździło na tej cholernej desce przechył do przodu czy do tyłu fak fak fak a ten skubany jedzie tak szybko a żebys sie wywalił smarku haha dobrze ci tak” oraz „czy można nosić prąd w wiaderku?” udało mi się nabyc nowy snołbord. Kryteriami wyboru wyżej wymienionego sprzętu doprowadziłam sprzedawcę do płaczu.
-Ta!
-Ale pani jeździła na szerszej, ta może być za szybka, może pani sobie krzywdę zrobić, to naprawdę niebezpie…
-Ta!
-Ale czemu ta?
-Bo jest ładna.
-*faint*
JEST ładna. Czarno biało czerwoniasta. Ze smokiem. I wcale nie była za szybka. No, może trochę. Ale na narciarzach dobrze się hamuje.
Ola idzie wypróbować nową deskę.
Nie jest źle, z wyciągu spadłam tylko dwa razy. Żadnych obrażeń.
Zjazd dobry. Jeden głupi narciarz mniej, sam się pchał.
Schody zaczynają się, gdy trzeba ponownie odpiąć lewą nogę do wjazdu na górę. „Fak fak fak zapięcie zamarzło zabiję tego sprzedawcę mówił że odpina się jak marzenie przy minus siedmiuset jak pojade do Zakopca to mu wsadze to wiązanie w”
-Ola?
Oczywiście. Oczywiście. Kogo mogłam spotkać w moim ultra seksownym stroju narciarskim benny hilla, gdy noga utknęła mi w wiązaniu deski, dolna część kręgosłupa przymarzła do podłoża a ja mlę przekleństwa pod nosem?
-O chole… uhm, cześć Janusz.
-Wiedziałem że to ty! Nikt tak dyskretnie nie przeklina. Nie mówiłaś że tu będziesz w tym roku!
-Ty też nie.
-Ano prawda. Syćko dobrze?
-Och, hmm tak, wprost rewelacyjnie.
[dziesięć sekund ciszy]
-Pada śnieg.
[była to jeszcze jedna nadzwyczaj inteligentna uwaga Oli, niewyczerpanej krynicy mądrości. Mam ich w zapasie całe mnóstwo.]
-Ano.
[kolejne dziesiec sekund]
-Zapięcie?
-Tak.
Widzicie? Rozumiem się z tym człowiekiem bez słów. Znaczy, z dwoma słowami. Między słowami.

Cholernie było zimno. Cholerne minus osiemnaście. Brr.
Jak poszliśmy powędrować po szlaku przygód śladem, pozdrawiałam wszystkich rydzykowym „szczęść boże” póki nie natknęłam się na jakichś cholernych satanistów. Cholernie mnie zbluzgali.
Mama twierdzi, że nadużywam słowa „cholera”.

Cholera wie.


  • RSS