dark-one-girl blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

.::*_*::.

5 komentarzy

Oświadczam, że możecie mnie publicznie wychłostać gotowanym makaronem.
Nie pisałam ze dwa łiki! albo cos koło tego…. niestety, było to spowodowane niepełnosprytnością mojego tzw komputera. Krótko mówiąc-zepsuł się. Jak, pytacie?
Oto jak można zepsuć codziennie skanowaną w całości, rozpieszczaną do granic możliwości maszynę? Odpowiedź: trzeba mieć sto siedemdziesiąt trzy i pół centymetra wzrostu, włosy w nieokreślonym kolorze (moczoblond?), rozmiar stopy rakiety śnieżnej (42), okulary, i palce u rąk długości przeciętnego patyczka do szaszłyków. Trzeba być mną!!!!
Ale teraz już działa (znając życie-chwilowo) i to dzięki poświęceniu kilku osób(!!ARIGATO!!)… A więc, parę wydarzeń…
1. Lany Poniedziałek: jeden wniosek-woda NAPRAWDĘ jest mokra.
2. Wycieczka-Na-Wysypisko (Szadółki): ach, cóż za aromat! Sami Swoi u płota! Klimaty jak u nas w klasie ^_~ pomijam fakt że podczas zwiedzania dołu ze śmieciami nasz classmate wyjął KitKata i zaczął go pożerać. Czy ja coś mówię?
Acha, no nasza wychowawczyni wstąpiła do Gangu Harleyowców…tzn takie wrażenie odnieśliśmy miała zajebicho czarną skórzaną kurtkę ze srebrnymi ćwiekami i mnóstwem zamków jak ją zobaczyłam to zaczęłam się rozglądać za jej motorem. Pięknie wyglądała w zestaweniu z pomarańczową oczojebną kamizelką, którą dostalismy, żeby nie rozjechała nas śmieciarka.
3. Dni Ekologiczne-MASAKRA. Najpierw „sprzątaliśmy świat” (konkretnie to łąki, raj miejscowych żuli) khem oczywiście sprzątanie było ostatnią rzeczą która przyszłaby nam do głowy. Znaleźliśmy sobie super zabawę! Pojedynek na butelki po czystych i browarach! Wszystko było fajnie dopóki taki tulipanek minął głowę Kamila o 0,004 cm ^_~ Następnego dnia nastąpiła Deb(IL)ata Ekologiczna, która była skazana na porazkę. Delegacje ze wszystkich gimnazjów, nauczyciele, dyrektorzy… to po prostu MUSIAŁO się tak skończyć…
a) P. odczytuje wyniki ankiety na temat świadomości ekologicznej w naszym mieście. Tekst idzie „Dzieci przynoszą baterie do szkoły i wrzucają je do wyznaczonego śmietnika…” …a wyszło… „Dzieci przynoszą BAKTERIE do szkoły..” Rany, jaki brecht po sali! P. lekko zdenerwowana, ale ciągnie dalej. Jest „25 rodziców opowiada się za..” …a wyszło.. „dwadzieścia pięć rodziców”… heeh…
b) Dominika znam od zerówki, czyli do teraz jakieś 9 lat. Zawsze wiedziałam że jest jednostką raczej oryginalną w wyrażaniu swych opinii, ale… cóż…hmmm… debatę prowadziła Kasia, za którą on niezbyt (he-he) przepada…
K.-Udzielam głos koledze Dominikowi…
D.(zrywając się w podskoku)-Dziękuję. OTÓŻ NALEŻY ZACZĄĆ OD AGITACJI!!!!
My(załamani)-Dominik!!! Nie drzyj sięęęę!!
K.-A konkretniej?…
D.-TRZEBA PODRZUCAĆ OBYWATELOM ULOTKI POD DRZWI MIESZKANIA!!!!
Jakiś-Sepleniący-Debil-Z-Czwórki- Nie sgacam sje s psedmufcą. Ulotki to kolejna niepotsebna makulatuła.
My-Huh? Co on powiedział?
D.-A WIĘC ULOTKI W INTERNECIE!!!!
Ktoś-z-3g-I ty sądzisz, że ktoś to będzie czytał?
D.-UWAŻAM ŻE…
K.-Myślę, że bywają lepsze rozwiązania.
D.-WŁAŚNIE TO CHCIAŁEM POWIEDZIEĆ DOPÓKI MI NIE PRZERWAŁAŚ!!!!!!!!
K.(wq)-JA TU JESTEM OD PRZERYWANIA!!!!!
D.-GRATULACJE!!!!!!!!!!!! ŚWIETNIE CI TO WYCHODZI!!!!!
K.-Grrr!! A więc, czy ktoś INNY chce zabrać głos?
D.(zupełnie jak Osioł w Shreku)- Ja! Ja! Ja!
My-Zignoruj go!! ZIGNORUJ!! Błagamy!!!
K.-CZY KTOŚ CHCE ZABRAĆ GŁOS???!!!
D.(niestrudzenie)- JAAAA!!
Joint ściąga buta, mamrocząc „…zabiję go…zabiję… wsadze mu to w dupe albo w gębę byleby się zamknął…”
My-(histeria)
c) 3g przedstawia plakat o… ekologii (ha! nigdy byście nie zgadli;), jedną z prezentujących jest koleżanka A., wyglądająca jak upasiony dalmatyńczyk w swoich czerniach i bielach. Mówi:
-Jazda rowerem jest nie tylko bezpieczna dla środowiska, ale równiez zdrowa! Zwłaszcza dla ludzi z nadwagą…!
…..Zapada ciiisza…..
.::Opuśćmy na tą scenę zasłonę miłosierdzia::.
4. Urodziny sz.p. Damiana!! Było super.
Wnioski:
a)nie zamawiaj 5 pizz na 9 osób. Zawsze ktoś będzie pokrzywdzony i dostanie tylko 2 kawałki (zgadnijcie skąd wiem).
b)nie wypożyczaj pirackich filmów na dvd (gnom:), które mają dopiero wejśc do kin. Pech to pech-albo trafisz na ułomna komedię z „joł,joł murzynem macho”{witajcie w dżungli}, na melodramat (psychologiczny?) o grubych całujących się lesbijkach {Monster}, albo na typowy film „grozy” from ju-es-ej o tak banalnej, schematycznej i infantylnej fabule że porzygasz się już po 20 minutach. Na dodatek skrypt tłumaczeniowy był absolutnie marvellous („idę się wyprastać”,”tatu”, „krew cieknie cienko”) {Cold Creek Manor}
c) NIE jedz pizzy podczas oglądania Freak Night:Jackass NO CENSORED (hm.właściwie to lepiej nic nie jedz.)
d) nie siedź u gospodarza dłużej niż do północy, bo jest zmęczony
e) gra Wykrywacz Kłamstw NAPRAWDĘ nie jest dla dzieci.

A tak z nowości:
wyciągnęłam fizykę na 3 (cieszymy się)
Burcffel złamał rękę o piłkę do nogi (cieszymy się)
zbiliśmy 8 portretów poetów i pisarzy polskich które wisiały u nas w klasie (cieszymy się-to było piłeczką do golfa)
byliśmy dziś na pokazie mody (cieszymy się)
matematyczka idzie na emeryturę (YEEEEE!! CIESZYMY SIĘ)
jutro sprawdzian z angola (bu… nie cieszymy się)
w poniedziałek nie ma budy!!!! (cieszymy się)
pojutrze będziemy w Unii (a bu)
A na domiar złego…. słoneczko świeci, ptaszki śpiewają,wiśnie i śliwy kwitną, pary bezwstydnie obściskują się w każdym kącie-wiosna w pełni!!!
acha, i jeszcze jedna nowość:
Życie jest piękne.

Nomm, troschke dawno nie pisałam:) hehe po prostu mi siem nie chciało, paradoksalnie od kiedy mam neostrade mniej czasu poświęcam blogowi:) A teraz będę przynudzać.
W ostatnich dniach byłam na zakupach… doprowadziłam moją biedną mamę na skraj załamania nerwowego, ciągnąc ją w stronę ciemnych barw…. bo ona to najchętniej widziałaby mnie w różowych ogrodniczkach. Tak więc omal się nie rozpłakała kiedy stanowczo odmówiłam przymierzenia żółtego polaru (bueeeeh). Skończyło się na tym, że wyszłyśmy z centrum handlowego z czarnym płaszczem, z czarną koszulą, z czarnymi getrami, i z…. czarnym [suprajs!!] żakietem;) jedyne ustępstwo na jakie poszłam to była czerwona bluzka. Rodzicielka jest n i e c o przewrażliwiona na punkcie wyglądu…. nie chciała mi kupić glanów, bo uważała, że to już jakaś subkultura…. tja. Na dodatek ciąga mnie do kościoła. A ja mam alergię na xiędza! To znaczy, wykształcił się u mnie taki odruch, że jak zaczynają się psalmy, automatycznie ziewam!! Ja nad tym nie panuję! Koschmar. Na dodatek dostaję napadów czkawki kiedy widzę morze berecików w ławkach. Jak to jest że co druga babcia nosi berecik?? Taki włochaty… Wygląda to przekomicznie. A najbardziej lubię jak komuś, kto stoi obok mnie, wydaje się, że ma głos.. .a nie ma :P Na wczorajszej mszy było tyle loodoo że mijsce było tylko w pierwszych ławkach… no wszystko fajnie, tylko że na mównicy czytał ministrant Żelaznoszczęki Romek i nawilżał otoczenie na odległość siedmiu metrów… chciałam wrócić do domu po parasolkę, ale tata mi nie pozwolił.
Święta mijają ok, pozdrówka dla wszystkich od których dostałam smsy z życzeniami a nie mogłam odpisać [sorka, run of $$]… Młody mnie wkurza, dostał „od zajączka” Hugo Bukkazoom (??) taka po#$%$^ gra ze skrzatem albo coś i ciągle mnie wywala z kompaL:) no dobra, bendem lecieć:) papatki!! Miłej salmonelli!! (przy dużej ilości zjedzonych jajek prowadopodobieństwo trafienia na skażone rośnie:))))

A więc…. Pierwszy dzień po powrocie z konwentu:) ….
Parę szczegółów-impreza odbywała się w Rybniku (Śląsk)…. o godzinie 04:30 w sobotę (03.04.04) (ach, ta magia liczb:) mieliśmy (ja i mój bieeedny tata) pociąg z Gdyni do Katowic…. tja. Oczywiście nie odbyło się bez tradycyjnych przygód…. Otóż zaspaliśmy. O 6 rano przyszedł mnie obudzić rodziciel… mówi „Ola, wstań” a ja (oczywiście nie zajarzyłam że jest już jasno…) „Taa… zaraz idę” Tata: „Zaspaliśmy!!” Ja: „Cooooooo?A która jest godzina?” Tata: „no szósta…” Ja: „COOOOOO?” No fajnie…. zerwałam się jak oparzona…. ojczulek mnie unikał hehe pewnie się bał że zaprawię go pilnikiem do paznokci przez żebra:) zrobiłam focha… rodzice i tak byli skruszeni że zaspali i zepsuli mi przyjemność…. więc w akcie desperacji wymyślili plan B mianowicie lot samolotem (!) do Warszawy, z Wawy pociąg do Katowic…a z Katowic do Rybnika… mnie tam było wszystko jedno, byle się tam dostać:) no to wsiedliśmy w taxówke (!!), pojechaliśmy na lotnisko…. i polecieliśmy!!! Nie wspomnę o tym, że ostatni raz byłam w samolocie 3 lata temu więc nieco panikowałam (taaa…nieco)… ponadto to była raczej puszka nie samolot!! Jak usiadłam to miałam kolana pod brodą:) lot trwał jakieś 50 min, ale nerwów było co niemiara:) jak mieliśmy lądować to zaczęło diabelnie trząść, pytam ojca: „C-c-c-c-c-co ś-się dź-dź-dzieje???!!??” a on : „TURBULENCJA!! Zaraz się rozbijemy!!”… Jak myślicie, któ by się dał na to nabrać? Jakiś debil nie? ^_~ bez komentarza zaczęłam zdrowaśki odmawiać :D i tak miałam serce w przełyku bo lecieli z nami jacyć Arabi…nie jestem rasistką (broń boże) ale wobec ostatnich wydarzeń… brrr. Jak wysiedliśmy to okazało się, że do odjazdu pociągu do Katowic zostało 15 minut…a z lotniska na dworzec to t r o c h ę jest… no to sru do taxówki (!!!) i sie drzemy „Panie szofer GAZU!!” weźcie facio tak się wystraszył że wyciągnął na tym swoim fordzie maxa:) W drodze zadzwoniła Aga.. no to sie pytam „Zgadnij gdzie jestem?” ” Na konwencie?” „Nieee, w taxówce w Warszawie!” „Acha” :) Po zakupieniu biletuf stoimy sie na peronie… Ola patrzy… „Skąd ja tą typiarę znam?…” myśli (?) sobie…. i nagle olśnienie: to finalistka 3 edycji Idola-Monika Brodka (ta…. super:) no to Olcia bierze długopis (obgryziony do połowy) i ulotkę z lotniska i prosi o autograf:)
W przedziale katowałam tatę…. puszczałam mu na zmianę KoRna, Prodigy, Rammstain, Black Sabbath i Limp Bizkit, a w przerwach Shakirę więc był lekko skołowany:P (lekko! Gdyby nie ja, to byśmy na złej stacji wysiedli!! Przez pół godziny był pogrążony w stanie posthipnotycznym)… aha, jechał z nami facet bez pigmentu…. na początku myslałam że to jakiś staruszek a dopiero później się skumałam. Miał okulary grubości denek pewnego taniego polskiego napoju alkoholowego i lupę (!!) czytał książkę Wolskiego pt: „Kwadratura Trójkąta” :)
Następnie pędem polecieliśmy na pociąg do Rybnika:) no mówię wam, nieźle się najeździłam :) Kiedy wrescie dotarliśmy do Domu Kultury w którym miała się odbywać impreza, byłam nieźle zakręcona (a tak baj de łej to Rybnik to cholerne zadupie-Rumia City to przy nim metropolia)! Podałam swój numerek rezerwacji…. i otworzyły się przede mną Bramy Raju….! Stosy tomików, artbooków, płyt (OST-Y, Miyu, Skany, Mangowy Windows,itp:), plakatów, garage-kitów, wydań specjanych, kart kolekcjonerskich,koszulek, naklejek…. rany, nie chce mi się wymieniać :) jedynym minusem była znikoma ilość mojej forsy… właściwie to byłam uzależniona od tatusia:) ale, o dziwo, bez wahania wyłożył fundusze na 3,4,5,6 tomik Marsa… również na 2 i 3 Evy… Na płytę „Miyu-Porando Musume” też… tylko że później zaczęły się schody…. no ale jestem happy :) mmmm było na co (i kogo!!) popatrzeć, nie powiem:) super atrakcją były również scenki, cosplay i karaoke:) a najfajniejszym, motywem był głośnik ryczący co chwilę „pikachu!!” :) hehe zawarłam parę ciekawych znajomości…. obejrzałam kilka anime…ale przede wszystkim-atmosfera. Rany, ktoś, kto nie był, nie ma zielonego pojęcia o czym mówię…. to jest po prostu nieziemskie. Jesteś otoczony ludźmi, którzy słysząc „Neon Genesis Evangelion” nie wezmą cię za satanistę, słysząc „Ruroni Kenshin” nie stwierdzą, że to rurka z kremem….a poza tym… nawet sprzedawcy. Gdy podchodzisz, nie doskakują do ciebie od razu z obłędem w oczach i natrętnym pytaniem „CO PODAĆ?!?!”….pozwalają obejrzeć, żartują, rozmawiają jak równy z równym…. bo to tacy sami maniacy jak my wszyscy… super:DDDD pozdrofionka dla orgów:) byliście zajefajni:)))

Dostałam opr (znofuu:),tym razem za to, że napisałam zbyt dołującą notkę:) a więc dziś dla odmiany optymistycznie:). Otóż…
W czwartek(11:00)zaczęły się rekolekcje. O godzinie 8:45 zawitałam do Agusi ze słowami „nie pytaj”… no cóż, miałam być o 10:00… tylko że zostałam brutalnie wykopsana z łóżka:P a więc ogarnęłyśmy trochę i wyszłyśmy ekhm do kościoła… hje hje… ktoś zrobił genialny dowcip i na drzwiach wywiesił kartkę że zajęcia są przesunięte na pół godziny później… to znaczy poinformował nas o tym szkolny przystojniaczek :* eeee tam, nam to i tak nie robiło, bo się nie wybierałyśmy… chciałam się tylko ponabijać z tych biedaków, którzy tam poszli:)a tak na marginesie, to ci, którzy przyszli pół h później zostali wyrzuceni z kościółka :) tylko nasz niezawodny Elfiasty Maryś (czyli po prostu Marysia) zaczęła dyskutować z xiędzem „to ksiądz mnie z kościoła wyrzuca??? tak nie można!! musi mnie ksiądz wpuścić!” hehe bk:) Po tych ciekawych perypetiach pojechałyśmy sobie do Gdyni w celu zaqpuf:) w autobusie nastąpiło tłumne spotkanie:) pozdrufka dla Odrzutowego Gnoma Górniczego:) miałam humorka debeściak… poszłyśmy do House`a i nabyłam drogą kupna skórzaną bransoletę z metalowymi kołami mmmm boska jest… to znaczy… później wpadłyśmy do sklepu z ciuchami… już byłam przy kasie z zajefajną bluzką… i buu… Ola zgubiła 50 zł… taaa… fajnie. Po prostu trzeba być mną. Cóż… Aga mi poradziła, cobym siem odstresowała. No to sie właśnie odstresowywałam i wlazłam na kupe znajomkuf:) A teraz-kolejna cudna gafa Olci! Wtrząchnęłam jabłko i kciałam wyrzucić ogryzek w krzaki…taaa… ale z moim celem… trafiłam w łeb jakiegoś typka!! Eeee?! Jego wina, co się w krzakach czai. Później zaszłyśmy do jeszcze jednego sklepiku ale nie mogłam już nic sobie kupić, chlip, chlip. Big buziaczki :* furrr agusia od której dostałam prezenta na pocieszkę! Odwaliło nam coś i wlazłyśmy na Kamienną Górę… a tam na samym czubku sk8boarderzy…. heh:) looka na nas zrobili a my twardo, ani jednego spojrzenia :) w końcu zaczęli się popisywać no to sobie poszłyśmy:) tylko że… nie chciało nam się złazić schodkami… no to ciśniemy drogą dla samochodów….a tam wpizdu! słońce przypala karki… blee…. i wogóle… tak daleko… no to Ola wpada na dżinjalnego pomysła! Złapiemy stopa! Zaraz ktoś się zatrzyma i z radością nas zawiezie na dół…! Eee…. prawda?….Hm. Szczerze mówiąc, to po szesnastym samochodzie padło nam z lekka na ryjek i zaczęłyśmy tracić nadzieję… pa3my, a tu jedzie byyycza srebrna fura. No to bez przekonania wyciągamy łapki…. i nagle hamuje tak gwałtownie że kierowcy chyba czy na wierzch wylazły! (nam tak samo-ze zdziwienia)…. przyciemniana szyba zjeżdża w dół…. i głęboki męski głos pyta:
-…To gdzie was podwieźć, dziewczyny?….
Ja nie mogę…. Wiem że to niebywale głupie nawet jak na mnie wsiąść do samochodu z obcym facetem…. ale… miał 2 dziecięce foteliki…. to nas jakoś uspokoiło. Miał ze 24-25 lat…. bk. Zawiózł nas tam dzie chciałyśmy…rany…. przez moment miałam takiego stracha!! Siedziałam z przodu („jakby co to go rozłożę karate” <-yyyhyyy;)…. kiedy w końcu wysiadłyśmy, dostałyśmy takiego napadu śmiechu, że omal się nie posikałysmy:)
Na noc wzięłyśmy sobie film z moim pięknyyyym Johnnym Deppem („From Hell”)…. taa….a dzisiaj pojechałysmy do Mc i wkurzałyśmy kierowców przbiegając im tuż przed maskami na czerwonych światłach:) jutro o 04:30 mam pociąg do Rybnika…. jade na konwent… jeeeeeee!! To była nuuuudna notqa…. ale wbijam w to :)


  • RSS