dark-one-girl blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Pierwszy obraz
Idę na przystanek erki. Po drodze cały chodnik zajmują dzieciaki w wieku od 6 do 8 lat, grają w jakieś kapsle. Grzecznie proszę, by się odsunęli, bo łażenie po trawniku upstrzonym psimi odchodami mi się nie uśmiecha… w odpowiedzi otrzymuję soczystą wiązankę przekleństw, której nie powstydziłby się szewc z dalekiego Targówka.
Obraz drugi
Jadę erką. Obok mnie stoi dwóch chłopaków ok.17-18 lat. Ubrani całkiem zwyczajnie-zwykłe dżinsy i polar. Jeden z nich jest upośledzony- chodzi utykając na jedną nogę, nie mówi wyraźnie, ma nieprzytomne spojrzenie. Drugi wyraźnie jest jego przewodnikiem, uśmiecha się do niego, zagaduje, opowiada. Nie przeszkadza mu tłum gapiących się ludzi. Przecież rozmawia z kumplem… Łzy stają mi w oczach, bo sama mam w rodzinie dwoje osób niepełnosprawnych i gdy gdzieś z nimi jestem, nie czuję się tak pewnie. Cruelty…. Nagle lalunia siedząca za Sebastianem (tak do niego zwracał się „przewodnik”) chichocząc mówi żeby się wyprostował bo ona nic nie widzi. Obaj ignorują ją, a ja posyłam jej mordercze spojrzenie zdolne zabić woła. Zamknęła się, speszona, ale jej chłopak kontynuuje. „Hej, nie umiesz stanąć prosto? Heha a mały ci prosto staje? Jakiś niedorobiony jesteś!”
Teraz łzy wściekłości cisną mi się do oczu. Mam ochotę podejść, rozszarpać go na strzępy, skrzywdzić tak jak on to zrobił. Tym razem „przewodnik” przestaje się uśmiechać i twarz nabiera zaciętego wyrazu. Widać, że też ledwo się powstrzymuje. Chłopak niuni cofa się. „Przewodnik” napotyka moje spojrzenie… dziwi się nieco, ale potem i posyła mi porozumiewawczy uśmiech. Cóż, kto by się nie dziwił -nikt inny nie zareagował w żaden, nawet najmniejszy sposób. Nikt nawet nie okazał emocji….
Odpowiadam mu krzepiącym uśmiechem. W ten sposób nawiązuję kontakt z drugą jednostką nie używając słów… to niesamowita chwila. Dojeżdżamy do dworca. Wysiadając chłopak pochyla się w moją stronę i mówi cicho „dziękuję”. Sebastian powtarza swoim dziecinnym głosem, który brzmi dla mnie jak muzyka… „dziękuję”- wymawia z trudem. Dziękuję? Za co? Za normalną ludzką reakcję wrażliwego człowieka? Za brak totalnej znieczulicy? To obłęd. W czym ta lala i jej boj byli lepsi od Sebastiana? Od innych chorych? To nie oni codziennie muszą zmagać się z okrutnym światem, okrutnymi ludźmi. Nie muszą stawiać czoła bezlitosności, chamstwu i braku współczucia.
Nie hamuję dłużej łez. Płaczę, a łzy kapią rzęsiście na nierówny, betonowy chodnik.

No, to będę pisać częściej…. jeśli okoliczności będą sprzyjające :D
A więc weekendzik był raczej pracowity… Z powodu przeziębienia byłam uziemiona, więc z nudów zaczęło mi odbijać [bardziej=] Otóż…. uwaga proszę państfa.. chwila napięcia… i… i jeszcze jedna chwila napięcia…. zaczęłam SPRZĄTAĆ! Ludzie, wypatrujcie na niebie oznak Armageddonu…. jeśli Olka sprząta z własnej woli pokój, nie jest zbyt dobrze…. Ci, którzy mieli to nieszczęście znaleźć się w moim ehm domu wiedzą o co chodzi…. Mój pokój to moja tfierdza… co ja mówię tfierdza… to jest po prostu Bastylia! Krajobraz księżycowy…. Ja nazywam to wszystko tfórczym nieładem… normalni ludzie natomiast określają go poligonem…. a to i tak nie oddaje całego dramatyzmu sytuacji:P W każdym razie panuje tam raczej „gęsta atmosfera” :) Półki z książkami grożą zawaleniem (o tym coś wie Ciapek, na Halloween no.1, kiedy otworzył drzwi i spadło mu na głowę Quo Vadis), na biurku mieści się imponujących rozmiarów piramida z zeszytów, sprawdzianów, fruwających, pojedynczych kartek, kredek, naklejek, wycinków z gazet, rysunków, i podręczników, a schody na górę…. „takie schody będą prowadziły na salę Sądu Ostatcznego!” jak to kiedyś podsumował mój kolega… cóż, nie da się ukryć, że wszyscy wolą patrzeć z dołu :) a ci odważni którzy wejdą, panikują i chcą wyjść okem w dachu. Sama miałam z nimi nieprzyjemne doświadczenie-już drugiego dnia gdy mi je zamontowali schodziłam na dół w moherowych skarpetkach, poślizgnęłam się, przefrunęłam przez poręcz, wylądowałam na fotelu, strąciłam nogą cztery kaktusy (zgadnijcie gdzie spadły;P) …bolało, ale trening czyni mistrza-obecnie zbiegam po nich po ciemku:) Co do szuflad- otwierają je tylko samobójcy. Wszelkiego rodzaju papiery są tam stłoczone pod takim ciśnieniem, że przy wysunięciu eksplodują i trzeba je zbierać pół godziny. Jedyne miejsce w którym jest idealny ład to moja mangowa półeczka:* gdzie mangi ułożone są alfabetycznie, Kawajce i MangaZyny w porządku chronologicznym, a płyty z anime i teledyskami leżą doskonale pod kątem prostym do boku półki :)
Tak więc dzisiaj posprzątałam biurko i półki!! Jestem boska, wiem :) na szuflady nie miałam siły…i nie wiem czy kiedykolwiek będę miała…. po prostu się boję :P A oto najciekawsze znaleziska:
a) Cennik Daewoo [skąd?? gdzie?? nie mam pojęcia]
b) Łączna kwota 16 zł [bogata sie zrobie od tego sprzątania]
c) Zdjęcia. Ale jakie…. nie będę pisać.
d) Metryka chrztu. [no comments]
e) Plakat zespołu Just 5 [just forgive meeee!]
f) 22 numery Kaczora Donalda
g) List od pen-frienda z Japonii [a ja go szukałam przez pól roku!]
h) Płyta instalacyjna Windows XP [ojciec mnie zabije]
i) Siatka pełna igliwia [uff]
j) 3 naszywki sprawności zuchowych [^_~]
k) 6 różańców. Rany. Ja rozumiem krzyżyki. Ale co, do cholery, robią u mnie różańce???? W tym jeden fosforyzujący i dwa cuchnące jakimś kadzidłem. Jasny gwint. Pewnie babcia odprawiała u mnie jakieś egzorcyzmy.
l) i wreszcie…. dziecięcy bucik. To chyba ten, który dostałam od Darii dla moich „trojaczków”, ale głowy nie dam….

Zostałam ochrzaniona przez Flygirl że nic nie pisałam ostatnio…. No to tera słowo na niedziele [actually na piątek, no ale...]
Otóż tydzień minął miło, pomimo tragicznego początku. Heca tygodnia….
Maciek zwany Zytą p r z e s z e d ł s a m e g o s i e b i e!!
W środę spóźnił się na 2 lekcje… na przerwie poszłyśmy z SzArĄ do kibelka… i co odkryłyśmy? Etam, nic nowego. Sedesy posklejane vikolem. Kto by się tam przejmował…. Uśmiałyśmy się i zaczęłyśmy się zastanawiać czyj to mógłby być pomysł…hmm. Na matmie weszła v-ce kacz…yyy dyrka i od razu z mordą:
-Maciek, czy ty masz klej??!?!!?!??!?
No i siem wydało….
Za karę musiał to wszystko odgruzować…. Na przerwie, oczywiście. Z pół szkoły się zebrało…. Zakazano wchodzenia do kibla, ale tradycyjnie ” ktoś” się wcisnął z aparatem… Zycie to niezbyt odpowiadało… więc zdzielił SzArę szmatą po twarzy… ale i tak mamy jego niezwykle twarzowe ujęcie z żółtym wiaderkiem i szczotką :] Zastanawiałyśmy się dzisiaj, co będzie następne? Zasieki z drutu kolczastego w nauczycielskim wc? Zacementowane pisuary?
Bo eksplodujący kaloryfer już był.. Ale o tym innym razem :)
Dziś na angolu standard…. Bez komentarza.
Natomiast po zajęciach poszłam z Flygirl do wyp. kaset, a kiedy wracałyśmy, omal się nie zabiłyśmy o zgaszenie lampy ;] później poszła do domq a ja se stoję pod latarnią… nagle lukam a tu idą jakieś 3 gówniary i walą tekst:
-Patrzcie, dziwka pod latarnią stoi!
-Ty, a to zabronione nie jest?
-Hihi…
Ale nie! Nie wiedziały z kim zadzierają… Wściekła Ola to Żądna Krwi Ola…. Jak się wkurzę to naprawdę się robię niebezpieczna…. No to teraz podchodzę ja…
3gówniary- O, patrz, podchodzi!
Ja-Macie mi coś do powiedzenia? [no tak, to było
g e n i a l n e ^_~]
3g-Jak się stawia!
Ja-Stawiać to ty możesz klientowi pałę. Pytam raz jeszcze, chcecie mi coś powiedzieć?
3g-Ty, co ona taka spokojna? Jaki ona ma dziwny wzrok! Powiedzieć moge dużo! I #$@%#$!!
Ja-Nie będę z wami konwersować ponieważ egzystujecie w dołku intelektualnym co aktualnie koliduje z moimi imperatywami.
3g-Co, k*****????????
Ja-SPIERDALAJ!
3g-Ej, k***, chodźcie, ja się jej boję.
Ja-Och, czyżby?
3g-Dobra, po co te nerwy?? Już sobie idziemy, przepraszamy!!
Boże, co z tych dzieci wyrośnie? Tydzień temu jakieś siedmiolatki biegające po naszym szkolnym boisku zaczęły w nas rzucać kamieniami!! A potem walili swoimi bejsbolami w siatke i darli się „ch***e j***e!!” [to do nas ^_*] Na koniec ryknęli zaś „to nie szkoła, to burdel!!”
Rany Boskie….
Ps. Wszystkiego bajlepszego z okazji urodzin!!
a) Madziulka ( 24 marca )
b) „Johna Lennona” (26 marca)
1000 latek życze :)

Fragment autentycznego wykładu profesora Miodka na wydziale polonistyki uniwersytetu wrocławskiego:
Kiedy człowiek się potknie albo skaleczy to wola :”o kurwa! ” To, lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania przez zdziwienie, fascynacje a na radości i satysfakcji kończąc. Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np. „ide sobie stary przez ulice patrzę a tam taka dupa, ze o kuuurrrwa” Kurwa może występować tez w roli zwykłego przecinka: „przychodzę kurwa do niego, patrzę kurwa, a tam jego żona, no i sie kurwa wkurwiłam.” Czasem zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy jak sie zwrócić do osoby płci żeńskiej(„chodź tu kurwo jedna!”) do charakteryzowania osób(„brzydka, kurwa nie jest”, „kurwa, takiej kurwie na pewno nie pożyczę”), czy jako przerwy na zastanowienie(„czekaj, czy ja kurwa lubię poziomki?”). Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby język przeciętnego Polaka bez prostej kurwy. Idziemy sobie przez ulice potykamy się sie i mówimy do siebie: ” bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to źle myśli o władzach gminy.” Wszystkie te i wiele bogatsze jeszcze proste „o kurwa!”, które wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać „kurwy” niektórzy przestali by w ogóle mówić, gdyż nie umieliby inaczej wyrazić swoich uczuć. Cala polska zaczęłaby porozumiewać sie na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim, a wszystko przez jedną małą „kurwę”. Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. „kurwa” wywodzi sie z łaciny od curva czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim „kurwa” oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś „kurwę” stosujemy również w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń pokrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić ze „kurwa” jest najczęściej używanym przez Polaków słowem. dziwi jednak jedno- dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie licząc filmu „PSY” gdzie aktorzy prześcigają sie w rzucaniu „kurwami”)praktycznie nie słyszymy by politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne :kurwy”. Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: „na zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej kurwa silny. Temperatura maksymalna ok.2 stopni Celsjusza, wiec kurewsko zimno kurwa będzie. Ogólnie to kurwa jesień idzie…”

PROSZĘ MNIE NIE OSKARŻAĆ O PROPAGOWANIE PRZEKLINANIA. Dziękuję. [dop. Ola]

Taa… tak to jest jak się próbuje coś z naszą zajefajną klasą zrobić…. Hmm… Umówiliśmy się na wagary… o 8 na przystanku erki… mieliśmy na flashmoba jechać itd… i QPA!! To znaczy, pierwsza część planu wyszła nawet dobrze… co prawda było nas raptem 5 osób, ale reszta leniuchowała w domu. Jeden tylko Dziamborzyca został odstawiony do budy, bo starsi przechwycili mu smsa. No ale spox! Wysłałam mamci wiadomość żeby się nie martwiła, bo jestem na wagarach (jakby to nie był powód do zmartwienia:)… Jedziemy sobie busikiem, a tu nagle komóreczki dzwonią…. odbieram, a tu rodzicielka… lekko wq, jakby nie było :) zaczyna się na mnie wydzierać… „głupia jesteś?? zwariowałaś który wy już raz sobie ze szkoły uciekliście!! Wracaj natychmiast, bo się ciebie wypre! I tak już jesteś u mnie skreślona!!”… no looz… do Madzi też zadzwonili wpienieni…[Bomba ich milutko poinformowała, że zwialiśmy:P] ehh brak słuf… Nie miałyśmy wyboru-wysiadłyśmy (powiedzieli mi, że zrobią mi szlaban na wszystko-z discmanem i różowym papierem toaletowym włącznie) Wróciłyśmy… tylko szkoda, że Dziamborka już nie było! Do chaty go tata zabrał [to po co go w ogóle przywoził?!] Bomba na nasz widok się uśmiechnęła i powiedziała słodko „Jak dobrze dziewczynki, że wróciłyście..” nnniiieee no chciałam się na nią z pazurami rzucić… blee… miałyśmy angielski (co prawda facetowi było nas trochę żal, bo nie zrobił lekcji tylko se gadaliśmy)… Wyszo mnie ciągle pocieszał.. ale i tak byłam wściekła! 3g też sobie poszła, ale im na bank takiej awantury nie zrobili… Jojczyłam mamie do telefonu tak długo, że w końcu przyjechała i nas zabrała, no i tera sem siedzimy u mnie w domq:) No nie powiem, udane wagary:)))) A wychowawczyni i tak ma u mnie przerąbane, bo ochrzaniła mnie za to, że OŁÓWKIEM zamalowałam całą swoją ławkę… wyszły mi 2 super aniołki i 4 udane rzuty na jabłko (oświetlenie z różnych stron), nie mówiąc już o niezwykle udanym rysunku naszej klasowej(?) paprotki ,a ona się zaczęła pluć i kazała zmazać :P i ta szkoła ma pomagać rozwijać skrzydła?? Nie sądzę.. .tłumią mój potencjał …:))

Hmmm… Byłam dziś z Damianem na dziele Mela Gibsona zwanym Pasją. Cóż, mam mieszane uczucia… z jednej strony był tragicznie krwawy i okrutnie brutalny… a z drugiej, to jeszcze nigdy w życiu jak długo do kina chodzę nie było takiej ciszy podczas seansu!!! Nikt się nie wiercił, nikt nie rozmawiał, nikt nie siorbał coli… no mówię wam… coś nieprawdopodobnego… szczerze mówiąc, to nawet się wzruszyłam (chlip, chlip)… ale nie tylko ja :) Co prawda paru motywów żeśmy nie skumali, no ale :) natomiast najgorsze miało nadejść…
Stoimy se cooltoornie na przystanku i czekamy, aż tu nagle zajeżdża autobus i kto wysiada? Ha! Dobre pytanie… kto mógł wysiąść z autobusu, gdy jestem z beściak kumplem [niczego sobie na dodatek-nie bij] po wspólnym filmie?? Hmmm pomyślmy… tak! Mój były chłopak! Supeeer…. Ola-panika (szybko, zasłoń mnieee!!) Damian-spokój i łagodne zdziwienie(ale o co chodzi?)a jak wreszcie załapał było już za późno :P Wywiązała się idiotycznie krępująca rozmowa… nie będę jej przytaczać (wstydu oszczędźcie)… no w każdym razie bomba :) na dodatek w erce jakieś dziecko wyło jak zraniony łoś i stukało głową w rurę… cut mjut:)

Ach, no i dołączam urodzinowe życzonka Milence:) 100 lat :)
[zaczął się sezon na urodziny-wszyscy letnia przygoda;]

Eh…:]

5 komentarzy

Poszłam do szkółki z zajefajnym nastawieniem… Wczoraj troszkę se pochlipałam, a potem walnęłam się spać… no i rano miałam efekt… ojciec zakrztusił się kawą na mój widok… nie dziwie się… oczy miałam zapuchnięte niemal jak nasza pielęgniarka zombie na której widok dzieci zaczynają płakać. Zuper! Ufo wylądowało na ziemi! Ludzie, nie uciekajcie:P w każdym razie nie wyglądałam piknie:) Cały dzień wyglądałam na bardziej zaćpaną niż zwykle, aż się wszyscy wypytywali:/ w szkole jak zwykle noody… aż do angielskiego. Nikt nie wytłumaczył słówek z Readinga, no i się gościu nieco wq….i zaczął się drzeć… na mnie!! Że srodze się na mnie zawiódł [teraz się czuję naprawdę be. Be Ola], że ja powinnam ciągnąć grupę do przodu [przepraszam, a sami to się nie mogą ruszyć??], że jestem egoistką bo martwię się tylko tym, że ja zdam a nie inni [ekhem, czy ktoś przejmuje się czy obleję fizykę?? no??], że zamiast zamiast zachęcać resztę do pracy [hm, musiałabym się najpierw sama zachęcić], to ich dołuję, że mam ogromny wpływ i tego nie wykorzystuję…ludzie, litości… kto tu ma wpływ!! To chyba rola nauczyciela!! To ona powinien zachęcać i, kurde, wpływać!! Wyszło na to, że przeze mnie się nie uczą!! No fajnie. Co za debil. Na dodatek jak byłam w jego klasie po cyrkiel to osaczyli mnie Iwona, Wyszo, Bączek i ktośtam jeszcze… „Jedziesz do Danii!! Prawda?? Nie masz innej możliwości, masz jechać z nami i już! Przegłosowane”… tyle że już było po dzwonku i właśnie wchodził i jeszcze mnie opieprzył że stoję w przejściu. No spoko!! Ledwo opanowałam odruch wbicia mu cyrkla w szyję! Bo poważnie to rozważałam…. A z miłych wydarzeń:
1) wsiego najlepszego życzę Darii, która ma dziś urodzinki!
2) jutro już piątek!
3) tata kupił neostrade…!!
4) w sobote jade na konwent mangowy do Torunia:)
5) …a w maju na Metallike:)
Ach, no i jak widzicie mam nowy szablonik:) Piszcie czy sie podoba, bo mam 17 innych w zapasie:) A tak ogólnie….to facet od angola ma u mnie przejeb na maksa:) [hyhyhy następny;]

Yeah:] wreszcie jest ciepło!! Hu hu ha, nie była taka zima zła. Heh, zebrało mi się dziś na częstochowskie rymy:] Mimo że zawaliłam kolejnych parę sprawdzianów i oblałam reading i use of english (chlip… jedna osoba z grupy zaliczyła:P…) to mam HuMOrA!! Hem hem… prawie nic nie jem… doznałam bowiem szoku trawienno-estetycznego… weszłam do łazienki, otworzyłam kibelek… a tam na sedesie siedzi mój braciszek w jednej łapce trzyma tosta, w drugiej dzierży Kaczora Donalda a na kolanach leży talerz z żarciem… boże… myślałam ze sie na miejscu porzygam… fuj fuj bleee :P hmmm jeśli jeszcze nie zauważyliście [yhy], to nie działa mój pikny szablonik, snif,snif. Po prostu strona z której go wzięłam przestała istnieć:P hmmm i co ja mam zrobić?? Mam na oku parę naprawdę superowych….tylko czy mi niczego nie skasuje?… znając moje szczęscie to na bank:) w szkole bk zajęcia mamy z dziewczynami… szydełkujemy! Siedzimy jak te babcie i dłubiemy:) mnie praca nie wiadomo czemu szła najwolniej… nawet nie miałam pojęcia co to będzie!
Oto jakie były domysły obserwatorów:
Wyszo [na początku]: Koszyk!
Dominik: O! Ocieplacz na jajka!
Karolina: To berecik.
Milena: Kapelusz na czubek komórki!
Przemek: Zośka!!
Wyszo: Nie, to pokrowiec na zośkę!
Ja: To miała być rękawiczka…
Ostatecznie wygląda to jak wełniany pęcherz…
Ale wszyscy w szoku jaki mocny! Bo tak powoli robiłam (małe oczka) że normalnie twardziel:)
ps.piszcie co mam zrobić z szablonem! Niech Mocz będzie z wami:P
aha…. zrobiłam sobie test na komputerowe uzależnienie:]
Czy jesteś maniakiem komputerowym? - TEST
Zobacz czy jesteś uzależniony od komputera – kliknij TUTAJ

Test by Gal

Ekhem, ekhem. Szanowni państwo mam wam do zamoku…zakumo…zani… oznajmienia, no! Iż dnia 22 marca w Gdyni (Dworzec Główny, wejście) odbędzie się FLASHMOB. Nie chce mi się wierzyć, że nie wiecie co to, więc nie napisze:p :p :p Nudziło nam się na infie i zorganizowałyśmy:) o 11 ustawiamy się przed dworcem, potrzebne akcesoria: miotły!! lub szufelki… na znak podnosimy je do góry i wznosimy okrzyk „ZA WOLNOŚĆ!!”… Parodia Bravehearta:)Zapraszam w s z y s t k i c h zainteresowanych!! Z całego Trójmiasta!! To mój pierwszy flashmob:) może być fajnie!!! Proszę, przyjdźcie:) podarujcie dziecku słońce:) to poniedziałek (ten po Dniu Wagarowicza…który wypadł w tym roku w nd:) A ogólnie to w szkole nie najgorzej… tylko że był dziś apel podsumowujący ostatnie półrocze (szybcy są, nie? Byłam pewna że za moment dyrka życzy nam szczęśliwego nowego roku)i wyczytywali „zasłużonych na polu bitwy:P” trza było na środek wyjść… bleee nie znoszę tego… staliśmy tam jak idioci… robili nam na dodatek zdjęcia!! :| no to my z wyszem „na 3,4… dwa paluszki do góry… nie pytajcie które:) było dziś zastępstwo z amebą…. yugh:) beczka z niej…nie będę przytaczać co sie działo:) dobra lecem:) pozdrufka 4u all…i BIG thnx-y dla Szarej…dzięki niej jeździ ten napis na dole…jakkolwiek to sie zwie:P

To będzie naprawdę krótka notqa:)
Wreszcie spotkałam się z Madziulkiem, znanym również jako 6.0 :D Nie widziałyśmy się z…z 5 miechów będzie!! Rany, jak ten czas leci:) W końcu się nagadałyśmy równo:) Bk była dziś w kościele (zostałam zaciągnieta :) nie mogłam sie powstrzymać ciągle rechotałam z xiędza i takiej typiary co grała na gitarze… potem zaczęła śpiewać…no i stwierdziłam że lepiej gra na gitarze… głos miała jak kastrat :P No i taka jedna dziewczyna jak było `przekażcie sobie znak pokoju` to biegała i ściskała wszystkim…. no wesoło :) Dziś dołączam autentyczne wypisy z naszej ksiązki od religii…. i`m impressed. Komentarze w [ ] nawiasach :P

„Płciowość jest Bożym darem, którego należy bronić [jasne! wojsko może od razu zatrudnić], strzec [jak oka w głowie!!] i korzystać z planu Bożego. Nie przestrzegamy zamiarów Bożych, kiedy życie seksualne:
-służy do własnego, egoistycznego zadowolenia
-przynosi wzajemne zadowolenie, lecz poza małżeństwem [podobno właśnie poza małżeństwem przynosi;}
-ulega zboczeniu ku osobom tej samej płci (homoseksualizm)

ZASADNICZYMI GRZECHAMI PRZECIW SZÓSTEMU PRZYKAZANIU wg Katechizmu Kościoła Katolickiego są:
-NIERZĄD jest dobrowolnym aktem płciowym między wolnym mężczyzną i wolną kobietą, którzy nie są małżeństwem. Jest to grzech ŚMIERTELNY!! [tak było podkreślone!!połowa społeczeństwa jest skazana na piekło. Nieślubne dzieci-strzeżcie się]
-CUDZOŁÓSTWO jest to nierząd pomiędzy mężczyzną i kobietą, z których conajmniej jedno pozostaje w małżeństwie z inną osobą. [aha]
-MASTURBACJA jest to czyn popełniony przez jakąś osobę wobec swojego ciała w celu uzyskania przyjemności płciowej. Jest to grzech ciężki, jak to zawsze nauczał kościół [powiedzcie to księdzu...którzy od np.4 lat nie był z kobietą...a u niektórych to wogóle sens życia:p]
-HOMOSEKSUALIZM [moje ulubione!!!!]- relacja seksualna z osobą tej samej płci. [no dobra. ja już nic nie mówię o tych księżach pedofilach...którzy zmuszali małych chłopców do zaspokajania swoich zwyrodniałych potrzeb... ja teraz mówię o `normalnych homo`. I co, kościół pewnie myśli że łatwo im ze świadomością, że wszyscy ich potępiają? Mam kolegę geja, który omal nie popełnił samobójstwa z tego powodu...bo nie toleruje ich społeczeństwo. Taaa, najlepiej każdego pedała i lesbę pod ścianę i rozstrzelać...tak jak Hitler. Bo łatwiej!! Zamiast spróbować ich zrozumieć!! A gdzie tam.... usunąć ich z tego `idealnego świata`, bo odstają....No, to jeszcze powybijać Żydów, i koniecznie Cyganów!! Tak, bo nie pasują.]

Do grzechów przeciw czystości trzeba też zaliczyć nieczyste [!] dotyki, [!!]spojrzenia i [!!!]rozmowy itp. Akty te stanowią grzechy przeciw cnocie czystości, ponieważ stanowią najbliższą okazję do grzechu; a dobrowolne postawienie się w najbliższą okazję do grzechu jest GRZECHEM CIĘŻKIM!! [pozostawiam to bez komentarza*_*]”

Aha… a pod tym wszystkim plakat Toulousa de Lautreca. He-he.

Uuuf! Dawno nie pisałam :) (ta, niezwykle trafna uwaga).
A więc w skrócie (hehe jak zawsze)
Wtorek nie był najprzyjemniejszym dniem (nigdy nim nie był), załapałam pałę z fizy i zwei plus z majzy… bleee troche mnie to zdołowało :P Mamci nie uświadomiłam… co ją będę na stresy narażać :) w środę nie poszłam do szkoły, aha! Bo był sprawdzian z gegry i niemca… zawszę parę złych ocen mniej :) W czwartek natomiast mój biorytm doszedł do szczytu! Odpowiedziałam na 5 z gegry (zaczęłam się uczyć rano-w sumie to nauczył/a mnie Bogdan [arigato jej za to]) i, idąc za ciosem poszedł mi bosko Listening z angolka :) hehe 83,7% dżinius normalnie:) Bk była na matmie był kolejny spr i nagle ktoś puka… Otwierają się drzwi… Znajoma twarz… Bobek! A to coś co za nim skakało zidentyfikowałam jako Kamilę (ale pewności nie mam). Wszyscy sie oczywiście usmiechnęli (oni są zawsze mile widziani;)… i nagle Bobek przemówił dostojnym tonem:
-Dzień dobry. Czy można na chwilę prosić pannę Mizak?…
Magda siedząca za mną :
-….jaką pannę…. -bk buziaczki dla ciebie kochana :)
Ja w ogóle zonk nie wiedziałam o co chodzi! Przeanalizowałam swoje tzw. sumienie i wydaje mi się że nikogo nie zabiłam…ale kto tam wie.
Ale Szufla twardo : Nie, nie możesz bo pisze kartkówke! Ciekawe po co miałam pisać i tak nic nie umiałam….
Jak już później wyszłam, „zniknęli jak sen złoty”! O co chodziło???
Po lekcjach miała wpaść siem ze mną spotkać meine droga niedorodna siostra Justine (nie pytajcie czemu taka nazwa nasze tajemnice:)
Ale ja zaraz musiałam lecieć do domku… Szłam właśnie na przystanek kiedy odebrałam telefon… i joł! Zaje****a wiadomość! Zaczęłam się drzeć z radości, normalnie cyk! I humorka dostałam:) Doszłam do Kary i Madzi, które chciały mnie zaciągnąć do sklepu… całą drogę sie śmiałam….świat był nagle taki piękny!! Weszłam do pasmanterii, nadal uśmiechając się głupkowato… dziewczyny od razu zaczęły mi wiercić dziure w brzuchu! „No powiedz!! Co ci się stało? Coś brałaś? A masz jeszcze? Ej, Ola!!” No bo fuckt rzadko mi się zdarza coś takiego :) hehe wróciłam do domu matka happy z ocen i angola… przyjechała do niej fryzjerka więc pomyślała że się od razu obetnę… i nagle mama (!!!moja mama!!!)
-A może byś sobie pasemka zrobiła?…
Boże, nie wiem co jej się stało, ale niech już tak zostanie. Amen.
-No ba!!!
Po wszytkich zabiegach tata mruknął zza gazety „No, prawie ładnie wyglądasz” Mikołaj rozdziawił gębę, a fryzjerka z rodzicielką zaczęły piać z zachwytu! Podeszłam do lustra…
Aaaa! Kto to!! Autentycznie siebie nie poznałam! Normalnie osiemnastka mi stuknęła:)
Ale największa bk to była dziś w szkole….
Magda (drze się od połowy korytarza) -AAAAAAA!!! Ja tez tak chce!! Z*** wyglądasz!!! Bosko!! Cudnie!! (ach, no tak :)
Karola-Super!!
Wera-Ekstra! Dużo lepiej!
Asia-Bomba!!
Wyszo-Olu!! Jak mogłaaaaaś!!
Czajnik-Aaaa! Ola wyglądasz jak własna babcia!
P. Bonda-No Ola, ślicznie! Obróć się! Bardzo ładnie!
P.Monika- Ola, wyglądasz ekstra!
Burcwel-Ola! Byłaś u frzyjera?
Cinek+Dziambor-Ej!! Łysa!!
Milena-Buahahahah! (baaardzo wieloznaczny śmiech)
A co będę dalej wypisywać… Fajnie jest :)
Na angolu…boshe…znowu głupawka… ciągle mi sie przypominał tekst Dominika
Były badania na dysleksję i Milena pyta Dominika…
-Dominik, ty jesteś dys?
-Nie, ja jestem down.
Głupie….ale śmialiśmy się chyba z kwadrans!! Dzisiaj facet rozdaje nam pięć kartek i pyta:
-Czy wszyscy mają po pięć kartek z testemi?
-A to ma być pięć różnych?
Tak samo głupie…ale facet zrobił się cały fioletowy i przez moment myślałam że się normalnie posika…..Więc zaczęliśmy się śmiać z niego. Nagle nastała niesamowita cisza…. i w tej ciszy Aga zaczęła chrupac jabłko…. Matko anglista ma teraz wszelkie kwalifikacje żeby zostać świętym….nawet niczym nie rzucił….
Później na Kółku Filmowym obejrzeliśmy Gothike… Byłam koszmarna! „OO!! teraz nie patrz!! Teraz ona..” hehehe bk :) miała być cisza ale leciały teksty i co chwile się śmialiśmy :) Po kólku tradycjonalnie :) poszłyśmy zgasić latarnię nawet jej nie zdążyłyśmy kopnąć, a już się wyłączyła! :)
Wpadłam z Milenką do wypożyczalni po filmy… poszłyśmy na postój taksówek bo już diabelnie ciemno było i ogolone pięciolatki z bejsbolami zaczęły na ulicxe wychodzić. Zimno, ciemno i żadnej taryfy! No, nie licząc jakiegoś grata, który wyglądał jakby się miał rozlecieć przy trzaśnięciu drzwiami. No to dzwonie…
-Dobry wieczór, tu Taxi Axel, słucham?
-Dzień… ee dobry wieczórhehe….buahahah…hehehhahahhehe [śmieję sie z Mileny] poproszę dwiehehe tak..hehehhahahhehhe taksówki na postój… hiahihihihihiahahhohoahoahoh..na postój taksówek, no!
-Ehmm….Słucham? Gdzie te taksówki?
-No na phooooostój….hehehahhahhhihihihihohoh bo żadnej kurde nie maaahaha!!
-Aha… postaram się wysłać.
Ja nie moge…. Omal się na ulicy nie położyłam rechotałyśmy jak wariatki! Zamawiać taksówki na postój…ja nie moge… Długo ich nie było, więc wsiadłam do tej starej… i nagle 3 nowe podjeżdzają! Ale już wysiąść nie mogłam… nagle mi kom dzwoni.. jakiś obcy nr… odbieram a to ta baba z centralki tax i sie drze:
-Alkoholiczko!! Żarty se stroisz!!! Nikt nie czekał na postoju!! Ty cholero, ty!! Ty********************************* [użyła takich słów, których nawet ja nie powtórze)…nie zostałam jej dłużna kierowca się omal nie udusił…. no fajnie czmeu tylko mnie sie takie rzeczy przytrafiają….
Teraz siedze w domu… trwa impreza dla wapniaków… rodzice zaprosili znajomych.. bleee … a miałam inne plany…ale legły w gruzach. Mam nadzieję, że tym razem jakaś pijana w sztok baba nie pomyli mojego pokoju z łazienką…


  • RSS