dark-one-girl blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

asuka_6.jpg
Jaa! Już pojutrze do budy…ale to były naprawdę fajne ferie:)))) Fczorajszej nocy znowu mi cos odwaliło…
23:00- Ola nie może zasnąć.
23:15- Ola postanawia zrobić lekcje.
23:16- Oli odechciewa się na widok algebry i wzorów chemicznych.
23:17- Ola zastanawia się co pożytecznego może zrobić w środku nocy…
23:20- …i wpada na pomysł! Zmienię wystrój pokoju! Tylko jak…
23:26- już wiem!! Potrzebny mi będzie młotek…
23:27- Ola po ciemku idzie do piwnicy… Byle nie obudzić Wielkiego Inkwizytora. W swoich antyposlizgowych skarpetach jakoś dochodzę. Dobrze, że tym razem nie wlazłam w miskę z karmą dla psa… Narobiłam wtedy takiego rumoru że sąsiadów obudziłam.
23:29- Ola szuka małego młoteczka… Oczywiście, nie znajduje go, a jakże. Mam zadziwiającą zdolnośc do niezauważania przedmiotów leżących na wierzchu…
23:34- Ola znajduje… nie, to nie młotek. To jest MŁOT wielkości siekiery!!! Chyba nim krowy tłukli na mięso!!
23:35- Ola idzie do pokoju.
23:38- Ola wraca się do garderoby po drabinkę i szpilki.
23:40- Ola zaczyna pracę!! Wbijam szpilki i zawieszam na nich płyty gramofonowe!!
23:48- Otwierają się drzwi… Aaaa!! Wejście Smoka!! CIOCIA SIĘ OBUDZIŁA
23:49- Ola uświadamia sobie że wygląda conajmniej głupio z gębą pełna szpilek i obłędem w oczach, nie mówiąc już o mordeczym narzędziu dzierżonym w rękach.
23:50- Wielki Inkwizytor mierzy mi temperaturę i każe znowu CHUCHNĄĆ!!
23:51- W.I. w kulturalny (khe khe) sposób tłumaczy mi, iż moje zachowanie lekko odbiega od ogólnie przyjętych norm.. (phi. jakbym nie wiedziała)
23:52- Uświadamia mi też, że łupanie tego diabelskiego młotu niesie się po całym osiedlu!!
23:53- I w ten własnie sposób Ola i jej siła twórcza idą spać :/
Ale dziś to dokończyłam, kiedy ta wiedźma poszła na zakupy:) W każdym razie wygląd mojego pokoju zmienił się diametralnie… Sama go ledwo poznałam :) aHA!! Zapomniałabym :)
1. Niedawno się dowiedziałam że mojego skromnego blożka odwiedza całkiem sporo ludziuf… Eyy! Wpisujcie się do xięgi!! Kommentujcie notki!! Ja naprawdę nie gryzę (no, chyba że mnie parę dni przegłodzą)
2. Chcecie podarować dziecku słońce? O mnie mowa oczywiście :) Podobno FAKT jest najpoczytniejszą polską gazetą… Mam prośbe!! Na ostatniej stronie (tylnej okładce) jest zawsze po lewej taki mały obrazeczek dziewczynka i chłopczyk pod tytułem `Miłość to…`…. Błagam! Zachowajce je dla mnie! Tata zabronił nam kupować to pismo… A na kieszonkowe mam szlabanm :|… Plizzzzzzzzz:D
3. Na samym dole stronki zrobiłam licznik…Faaaajny, nie? …. :))
Pozdrufka :)

mp90.jpg
Dziś tylko parę słuf…(i tak nikt nie uwierzył…heh;) IDŹCIE NA GOTHIKE! ! ! ! ! Aaa…. fajny film! Momentami można się normalnie posikać ale całe szczęście obok miałam męskich menszczysn:) pod postacią Damiana i Jasia (żeby nie było że nie napisałam tym razem!) Ja nic nie mówię kto się ciągle zalewał z byle czego… Damian to się mało w węża nie zamienił ciągle mi syczał `ccciicchoooo!!` bo jakiś facet miał wonty… Bosheee ogólnie to groza ale…jak taka jedna typiara w filmie wystawiła łeb między schody i zaczęła krzyczeć `POMÓŻCIE MI!! BŁAGAM RATUJCIE MNIE!` jakiś chłopak z tyłu wrzasnął `BO ZAKLINOWAŁA MI SIĘ GŁOWA I NIE MOGĘ JEJ WYCIĄGNĄĆ!!` to myślałam że odjadę pół kina wyło ze śmiechu! Aha no i jeszcze jak Halle Berry biegła korytarzem… podbiegli ochroniarze i POWALILI JĄ dosłownie ją ZMIETLI a Jasiu szepnął `RUGBY!`nie no… i jak w takich warunkach się skupić… już nie wspomnę jak się rozpychali!! Nogi rozkrok na dwa metry! No to się wkurzyłam i też się rozłożyłam siedzieliśmy jak kowboje ludzie z tyłu zonka robili że szok :)w erce też wesolutko wspominaliśmy stare dobre czasy…jezu śmialiśmy sie non stop:) na dworcu niezwykle czułe pożegnanie
-Krzyż na drogę!
-Złam se nogę!
A w domu już nie było tak fajnie… dostałam ochrzan od Wielkiego Inkwizytora Cioci że nie raczyłam odebrać telefonu! Rozładował mi się złom po prostu… byłam taka wesoła że kazała mi chuchnąć!! Powiedziała że to podejrzane że mam taki dobry humor… no luz… ale ogólnie-zajebisty dzień jakich mało :) No i wogóle fajnie wyszo mi Friuts Basket nagrywa…

ŻYĆ
NIE
UMIERAĆ
!!!

Wooooahhh!!! jeZu jakich mam religijnych przyjaciół i znajomych! rAnY wszyscy w kościele! aaa…. ja nawet nie wiedziałam że dziś Środa Popielcowa :))
Dziś bk owy dzień… Ochrzan ciągle od anglisty dostaję! Bo wogóle go nie słucham i nie skupiam sie na lekcji :)) Po cudownych zajęciach pojechałam sobie do Gdyni… Miałam iść do kina na Między Słowami… ale powiedziałam walić to nie chce mi sie lecieć z przystanku T A K D A L E K O …:D Musiałam parę kumpeli odwołać bo pod kinem już stały… No ale :) poszłam i wymieniłam kase znalazłam w chacie jakieś kor(o;)ny chyba czeskie i już byłam bogatsza o 25 zł! Nagle odkryłam jeszcze 5 euro… Ulico Świętojańska, nadchodze!! Kupiłam se zaj torbe w House`ie.. i pare innych rzeczy … tylko tera to już bida… z czym na konwent pojade?? Ee… a co mi tam… idę się sprzedać za rogiem….

PS. WOAAAAH once more! 31 maja na stadionie Śląsk-Chorzów odbędzie się KONCERT METALLIKI!!!!!!!!!
!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
JEEEEEEEE!! Zbieramy ekipe!! Kto jedzie??!!

A więc… wróciłam!! Tęskniliście, prawda??… eee…prawda?…Dobra, zostawmy tę przykrą kwestię :P Chyba znowu bedzie długa notka, ale nie moge się powstrzymać przed napisaniem tego wszystkiego:))
1. Podróż
Mijała w miarę spokojnie, dopóki tata nie zaczął się ścigać na dwupasmówce z jakimś mercem… Ograniczenie było do 70… No dobra. Pałecjanty na nas zamachałay,no i wlepiły mandacik…bagatelka- 500 zł i 8 pkt karnych…za dwukrotne przekroczenie prędkości ;) Niebieski taki był przejęty swoją rolą, że udzielając nam pouczenia cały się zapluł.. Po tym wydarzeniu ojciec stracił humor i włączył na fulla Metallike… Kiedy dźwięki Through The Never wypełniły samochód, matka nie wytrzymała nerwowo i wrzasnęła, że jeśli nie wyłączymy tego szatańskiego brzmienia to wysiądzie, co wszyscy przyjęliśmy z entuzjazmem :) więc sie obraziła i zaczęła drzeć się jeszcze głośniej. Muzyki nie było już słychać, więc musiałam sie przerzucić na discmana i włączyć wszystkie basy… mój zmysł słuchu wyraźnie na tym ucierpiał (skończyli sie kłocić dopiero za Krakowem), bo gdy dojechaliśmy do hotelu o 00:45 dzwoniło mi w uszach i nie mogłam zasnąć do szóstej:)
2. Nauka jazdy na desce…
Starsza uparła się na instruktora. Ja stanowczo oponowałam za samodzielną nauką, jednakże.. Weszłyśmy do szkółki snowboardowej i zobaczyłam instruktorów… Po prostu brak słów. Omal nie zemdlałam na ich widok :)Na dodatek okazało się że uczyć mnie będzie ten, który wyglądał jak Johnny Depp!! Janusz siem zwał :)Kiedy dotarło do mnie że najbliższe dni bedę spedzać tylko z nim po prostu wyrżnęłam się do tyłu… A Janusz z uwodzicielskim uśmiechem dżentelmena podał mi rękę i zaproponował pomoc… aaa! nigdy nie bierzcie sobie ładnych instruktorów. Nie mogłam się skupić na jeździe!! Te jego teksty: `dzioucha, wypraszczaj się`, albo `oleńko słonko ty moje najdroższe na tylną krawędź sie wychylaj`:) bk
3. Towarzystwo
No ba!! Kiedy pierwszy raz zsuwałam się ze stoku z duszą na ramieniu wpadłam na jakiegoś deskarza… NO, prawdę mówiąc to on wjechał mi w żebra jak nosorożec, i powalił mnie na ziemię :/ Strasznie mnie zaczął przepraszać i zaprosił na gorącą czekolade. Mariuszek… No fajnie. Przyprowadził jeszcze parę osób (dwóch Karolów, Jacka, Mariolke i Martę) i okazało się że też są dopiero początkujący :) Założyliśmy Stowarzyszenie Połamańców Samobójców i każdy kto był inteligentny, gdy widział nas na stoku, szybko wracał do domu w obawie przed śmiercią lub wiecznym kalectwem :)
Miłą znajomość zawarłam też z panem Zenkiem, pomocnikiem od wyciągu :) Naprawdę sympatyczny facet :) pozwolił nam obsługiwac wyciąg. .ale jak to się skończyło… hm.
4. Atrakcje
Oprócz zajefajnych ludzi były jeszcze inne atrakcje takie jak: jazda na desce, jazda na desce, jazda na desce i akcje dywersyjne pod kryptonimem `Ślicznotki` :) oraz (skromny bo skromny, ale zawsze) basenik i granie w tenisa ziemnego na kortach w śniegu po pachy :) Pojechaliśmy sobie na Krupówki… bk była bo jak sobie cooltoornie szłam ktoś mnie znokautował… Kiedy wstawałam zamurowało mnie. Właśnie miałam przed oczami Dawida… Typa który spieprzył w zeszłym roku opinie tylu osobom…w tym mnie:P Była z tym cała afera pt. `Mail` opowiem o niej innym razem bo z tej notki ksiązki sie zaraz zrobi. W każdym razei obiecywałam sobie zawsze ze go strzele w twarz na dzieńdobry… Krzyknęłam `Dawid!` . Odwrócił się w bok.. Zobaczył mnie, oczy rozszerzyly mu sie ze strachu, i jak nie da w długą!! Nie dziwię mu sie… Też bym sie bała na jego mijescu krwawej zemsty:) Zajrzelismy też do willi Kurant, w której byliśmy latem na osławionym obozie tenisowym… eh… ile wspomnień… Aż się wzruszyłam.. jak sobie to wszystko.. i WSZYSTKICH… przypomniałam…ale mniejsza z tym :/
Był też wyjazd na Słowację… masakra… Kiedy dojechaliśmy do granicy, rodzice poprosili mnie zebym zawołała kogoś z obsługi. Jakaś postać w uniformie stała co prawda niedaleko, ale nie mogłam odszyfrować jej płci…Zawołałam więc najpierw bezpłciowo:
-Ekhem… Przepraszam!…
Cisza.
-Przepraszam!!
Zero rekacji.
-EKHEM.. PRZEPRASZAM!!!!
Dalej ignorka.Postanowiłam więc zaryzykować…
-Emm.. proszę pana!
Postać odwróciła sie… To była KOBIETA… Rzuciła mi spojrzenie zdolne zabić mamuta, po czym zaczęła nam sprawdzać paszporty…
Celniczka- Kto jest na tym zdjęciu?
Ja- No ja…
C.-To nie pani. To jakiś mężczyzna….-rzuciła zjadliwie
Ja- To ja, zapewniam panią.
C.-Na co mi pani zapewnienie. To nie pani paszport.
Tata-To naprawdę moja córka.
Mama- Jaka twoja? Jaka twoja?? Nasza, chciałeś powiedzieć!!
C.-Proszę nie dyskutować.
Ja- To nie jest śmieszne. Proszę się na mnie nie mścić. Nie chciałam pomylić pani z mężczyzną.
Mikołaj, któy właśnie się obudził- A co się dzieje?
Ja-Mikołaj, zamknij się.
C.- Pytam po raz ostatni:czyj to paszport??
Ja- MÓJ!!
T.- Ja już nic nie wiem.
Mama- Ty NIGDY nic nie wiesz.
Mikołaj- Idę spać.
C.- No niech państwu będzie. Proszę jechać i nie blokować drogi.
Ja- Już mi się odechciało…
No fajnie… Pomijam fuckt że naprawdę trudno mnie poznać na tym zdjęciu, bo:
1. Mam na nim dużo krótsze włosy i to UCZESANE a na dodatek OPASKĘ!! Chryste
2. Zdjęłam okulary i robię zeza rozbieżnego
3. Głupawy uśmiech.
Ogólny wygląd- pijany transwestyta.
No ładnie.
Ach, zapomniałabym wspomnieć jak bardzo przydają się znajomości!! Jako uprzywilejowana otrzymałam piękne piracke płyty których zawodowiec nie odróżniłby od oryginalnych :) za kupienie trzech (Limp Bizkit, Metallica i Christina Aguilera) za cenę 2 zł sztuka dostałam 4 gratis.. co prawda Britney Spears, no ale dobra :)
5. Podsumowanie
Było BOSKO!!!! Ja ce once more :) a teraz parę wyróżnień :)
Najbardziej upokarzające wydarzenie:
Kiedy zapatrzona na Janusza i Mariusza wjechałam w główną atrakcję `Pysiolandu`(taka atrakcja dla dzieci)- 3-metrowego dmuchanego smoka od którego odbiłam się i odeciałam na pół stoku :)
Najbardziej niezręczna sytuacja:
Kiedy podczas podróży z młodszym bratem i rodzicami zadzwonił do mnie kolega K. spanikowany po radę co do koleżnaki B. no i to była sprawa nie cierpiąca zwłoki… starsi mieli ubaw z moich pomysłów :P
Najgłupszy pomysł
Zjazd z Mariuszem z Kotelnicy- największego wyciągu, krzesełkowego na dodatek,po pierwszej lekcji snowboradu, kiedy mieliśmy opanowane jedynie spektakularne upadki na wiadomą częśc ciała…. tak, to było głupie. (i bolało)
Najlepszy pomysł
Akcja `Ślicznotka`, czyli ucieranie noska laseczkom :) były takie dwie typiary które na idąc na narty nakładały kilogramy makijażu i obcisłe dżinsy… To znaczy, tylko udawały że idą jeździć żeby popodrywać fajnych facetów… Niby `niechcący zaczepialiśmy` im o narty, no i leciały np twarzą w śnieg i połowa twarzy na śniegu zostawała:P I jak tak parę razy poleciały… to dżinsy im przemakały… a to boli :P wiem, jesteśmy straszni :)
Najbardziej przykre doświadczenie
Zgubienie rękawiczek przy dwunastostopniowym mrozie. To równie nieprzyjemne jak jazda na rowerze bez siodełka.
Najbardziej egoistyczne zachowanie
Gdy pan Zenek udostępnił nam wyciąg do obsługi a my nie wpuszczaliśmy tych co nam się nie podobali… To też było głupie. Na dodatek pan Zenek miał potem nieprzyjemności.

No, a dzisiaj byłam najpierw na nudym (a jakże) angolu, później pojechaliśmy w parę osób do Gdyni…a następnie z koffaną Olcią R. i tym razem również z jej uroczą koleżnaką wpadłyśmy do kina na `Nigdy w życiu`-polecam :) miałyśmy miejsca w 2 rzędzie od ekranu… ale bk była z `gnomów` i `całkiem sam` :) a więc kolejny cudowny dzień :)

O rany! Jak dawno nic nie napisałam :P ale się nie cieszcie, I`m back:) Sporo się działo! Nie pisałam bo przyjechała siora mojej mamy, ciocia Tosia i zablokowała mi pokój z kompem:) Jest nawet ok, kompletnie przeciwieństwo meine rodzicielki:) to chyba po niej odziedziczyłam taki wredny charakterek… Ponadto ma teksty nie z tej ziemi (Damian coś o tym wie :)
Tydzień minął mi w szalonych przygotowaniach do walentynkowej dyskoteki (a raczej stawaniem na głowie żeby wszystko było oki:) No, ale było warto- odbyła się wczoraj. Po lekcjach pojechałam z Madzią do SzarEj do domq… bk, bo mam pocztę głosową `dzień dobry. tu automatyczna sekrtetarka hurtowni odzieży erotycznej AMOREK proszę zostawić nr katalogowy i ilość zamawianej odzieży po sygnale…` no i jak stałyśmy na przystanku zadzwonił do mnie jakiś obcy numer.
Ja- Halo??
ObNr- No hej, mój ty amorku!
Ja- Eee? Słucham??
ObNr- No amorku! Słuchaj, co z puszką?
Ja- Eee? Puszką??
ObNr- Puszką!! Na dwójeczki!
Ja- Chyba nie rozumiem…
ObNr- …
Ja- A z kim w ogóle rozmawiam?
ObNr- No, ze mną!
Ja- …
ObNr-Pan Tęczar przy telefonie!!
Ja-Aaaa! Oddzwonie za 10 minut!!
Jezu! Mój facet od angola! I opiekun samorządu… aaa! Ludzie na przystanku dziwnie się na nas gapili, bo dziewczyny zaczęły się tarzać ze śmiechu:)No ale luz:P
Dyska wyszła extra, przyszedł BoBeK i zaczął wymiatać przy Kornie z Wyszem i swoim bratem:) Później poleciała jakaś Britney Spears, no i zaczęliśmy się rzucać po ścianach:)Pięknym widokiem było wspólne śpiewanie `Chcę zapomnieć` przez 30 osób (wow! rekord!).. nawet zebrało mi się troszku na łezki… ale miałam zaufane wsparcie:) Następnie nastąpiła bitwa na mój osławiony krem wiśniowy, która skończyła się…pachnąco :) Bk bo dzisiaj powinnam być w szkole… ale cóż:) Bo to wszystko przez Bombę- naszą wychowawczynię! Cała szkoła miała jechać dziś na kulig, ale warunkiem był komplet klas… Bomba nie miała ochoty i nie pytając nas o zdanie powiedziała, że nasza klasa nie chce jechać!! Grrr!! Jak jej to Zyta wczoraj wypomniał to tak się wkurzyła… myślałam że rzuci w niego biurkiem :P No to klasowo ustalilismy że ci co zostają w domu, to zostają w domu, a ci co idą dziś do szkoły-idą na waksy:) Ja chciałam się tylko wyspać ale nie było mi to dane… o 7 rano zadzwoniła do mnie Sara z pytaniem co robimy… potem Cinek… potem Kamil… a potem nie wiem kto, bo tak się wkurzyłam ze wyłączyłam koma, w sumie 16 nieodebranych połączeń :) Wstałam 3 h temu i jestem happy. Rozmawiałam z mamą, zadzwoniła do niej Bomba żeby się poskarżyć, że nie ma mnie w szkole! No, ale mamcia ma klasę i palnęła że jestem cięzko chora:) Bomba jest przewrażliwiona na moim punkcie od… od pewnego wydarzenia :) Teraz siedzę sobie w domku,czytam po raz setny Dziennik Bridget Jones, i udaję że Mikołaj jest rośliną doniczkową za każdym razem kiedy mówi, że to jego kolej na komputer:) Jutro wyjeżdżam do Białki Tatrzańskiej(na samochodzie mamy coś na kształ trumny…pomalowanej na srebrno..no comments ^_*) na deskę i wracam w niedzielę, ponieważ jak już wspominałam (ee…lub nie), drugi tydzień nasza grupa z angola będzie miała przygotowania do FCE!! (Speaking…:( ) PO-RAŻ-KA no ale co zrobić :|Całe szczęście rodziców nie będzie (Tośka z nami zostanie) i będę miała labę-tak jak w wakacje! Nadrobię towarzyskie zaległości :) Aha! Pozdrufka dla wszystkich, którzy dołują się WALENTYNKAMI! Walentynki to ściema!! Pożywka dla mediów!! Nadmuchane święto! Dzień legalnego macania w miejscach publicznych!! <-jak mi wyjaśniła koffana Ola R!! Więc miejcie je gdzieś!!!!!!!!
Ps. KOCHAM walentynki:) Napraffde! Buziaczki 4u all!! Isle of u:)))

Life is a road I wanna` keep going
Love is a river I wanna` keep flowing
Life is a road…
Now and 4ever
Wonderful journey…
——————————–
Oh, kiss me beneath the milky twilight.
Lead me out on the moonlit floor.
Lift your open hand.
Strike up the band and make the fireflies
dance,
silver moon’s sparkling.
So kiss me.
Kiss me down by the broken tree house.
Swing me upon its hanging tire.
Bring, bring, bring your flowered hat.
We’ll take the trail marked on your father’s
map…

Jeg elsker dig :*

KuRdE!! Jak to jest!! Wychodzę do świata, do ludzi z radością, miłościa… i dostaję w d!! Na angliku facet wstawił mi gałę przez tego dekla Zytę… No bo on nie miał kartki…a na dodatek działa na nauczycieli jak płachta na byka! No i anglista kazał mu sie przysiąść do mnie… tyle że ja też jej nie miałam…typas wpadł w szał (facio, nie zyta) i wstawił nam pały z takego rozmachu, że pół biurka zamazał :P wszyscy zonk, bo zawsze kropki jakieś stawiał:P ale później zobaczył jaka wściekła siedze… i wymyślił że mamy napisać `writing`między 120 a 180 słów, w którym mamy zgłębić okoliczności, które sprawiły, że nie mieliśmy kartek:P fajnie! Na polskim dostałam opr że nie siedze w swojej ławce… babki nie przekonała moja wspaniała opowieść o tajemniczym zdematerializowaniu się mojego stolika, który na sprawdzianie z histy wywędrował za agnieszkę :) z własnej woli, oszywiścieee…. Na reli dowiedzieliśmy się czym jest i nie jest miłość- katechetka nas uświadomiła… Będąc w pełni przekonaną że sami byśmy sie nigdy nie dowiedzieli:PPPP Nudy były+bk, jak zwykle :) Kolejny opr dostałam na informatyce, kiedy powiedziałam że nie będę zdawać dziś tego głupiego egzaminu ECDL (European Computer Driving Licence- no comments..*_*)… Wtedy już odbiła mi totalna głupawka i zaczęłam się z Bogdanną śmiać z byle czego :) Wróciłam do domq, usmażyłam 42 naleśniki, posprzątałam pokój,nawrzeszczałam na mikołaja, który biegał w moich butach na obcasie po domu i zleciał ze schodów, odkurzyłam 6 pokoi,umyłam okna, wywaliłam cioci 3 paczki papierosów, zamiotłam w kuchni, podlałam kwiaty, przegoniłam akwizytora, wymieniłam 4 żarówki, przylałam mikołajowi bo pomalował się moją szminką i wyskoczył na mnie ze spiżarni,wytrzepałam zasłony, wysłałam 32 smsy, znowu przylałam mikołajowi bo pomalował psu ogon lakierem do paznokci,przyszyłam brakujące guziki u płaszcza,umyłam 19 talerzy, 6 filiżanek, 6 talerzyków, 3 dzbanki po kawie, 29 sztućców i 1 ogon .
…inteligentny człowiek się nie nudzi…

Na WOS-ie mieliśmy przedstawiać subkultury!! Bk ,fajnie było… byłam metalem:) dostałam 6 za prezentację!! Miałam fioletowe oczka, odpowiedni strój :) i zaj…y kolczyk w wardze :) wkładany oczywiście (ale już niedługo…;) Wszyscy sie nabierali:) po lekcjach bez przebierania wpadłam w autobus… i co tam sie działo!! Wszyscy ze zmarszczkami zrobili karpia, faceci zaczęli się uśmiechać a typiara podeszła do mnie i zaczęła się wypytywać!! A ja twardo, wszystko jej powiedziałm, dzie co i jak :) Jak niewiele trzeba żeby wyróżnić się w tłumie! Sprzątaczka omal nie odjechała na serce jak mnie zobaczyła, ale w porę ją uświadomiłam. Kiedy tak stałam w pokoju, dręczyło mnie uczucie że o czymś zapomniałam…. i po 10 minutach olśniło mnie- zapomniałam BRATA!!!! Miałam go zabrać z mega-nudnej zbórki zuchowej z Mopsem….Spanikowana zadzwoniłam do mamy i dostałam op… jakich mało… no bo w końcu co ze mnie za siostra!! Jakoś to odkręciłam, po czym wybrałam się do McShita… ehm…To jest do Maksia gdzie byłam umówiona z SzaRą i Madzią :) Nażarłyśmy się, a ja wciąż byłam lustrowana wybiórczym wzrokiem przez osoby powyżej 30 roku życia:) bk bo kolczyk wyglądał jak prawdziwy!! Na angielskim facet na początku nic nie zauważył, ale jak juz zobaczył… wszyscy zaczęli ściemniać że wczoraj byłam sobie przekłuć itd.. :) dał się nabrać jak dziecko!! Puchaty (meine drużynowy) tak samo!! Bosheeee…. W wypożyczalni babka zaczęła załamywać nade mną ręce (i co twój chłopak na to powie?? jak ty się będziesz z nim całować??- kiedy ją uświadomiłam że są większe tragedie, np. głodujące dzieci w Etiopii i klasówki z chemii , to dziwnie na mnie spojrzała)… Bk…Zgasiłam parę razy lampę na rynku (to nasz rytuał, po każdym piątkowym angolu każdy z nas kopie w lampę i -możecie wierzyć lub nie-ona gaśnie) !! Te nasze miejskie latarnie.. potem wróciłam do domciu….natomiast mój beściak tatuś totalnie mnie OLAŁ!!! Nawet nie zwrócił uwagi!!! Jakbym ogoliła się na zero wytatuowała sobie na twarzy smoka i zaczęła tańczyć macarenę w filcowym ocieplaczu na głowie, zaistniałaby szansa na przelotne spojrzenie… Boshe co za rodzina…. mamusia baluje sobie na imprezce:) a mikołaj (tak… mój brat własnie tak się nazywa….moi starsi mają problemy z psychiką) nie odezwał się do mnie słowem….
….czemu?….

A więc yup:) wesoło:) mangowej erupcji nikt nie przeszkadza, dobrze się rozwija :) na przerwach wszyscy paradują z Chobitsami, Marsem lub ParaKissem :) Burcwel dziś pobił samego siebie, zgniótł jakieś pół kilo kredy i uszczęśliwił nią moją czarną bluzkę :) rozpoczęła się wojna, ale wkońcu wygrałam:) Na basenie-superowo!! KoChAm faceta który z nami jeździ!! Faworyzuje mnie!! Może dlatego że jako jedyna dziewczyna z gimnazjum jeżdżę?… W każdym razie `nie dość że p..ny pedał(farbuje się na blond i goli pachy i nogi) to jeszcze feminista!!` jak to stwierdził mój kochany braciszek:) (oczywiście ten przybrany-takiego rodzeństwa mam na kopy, skomplikowane więzy pokrewieństwa zostawmy sobie na później:) Leciały teksty typu: No, to chłopcy robią piętnaście długości grzbietem, a Oleńka ma wolne:) lub: Ola, możesz już wyjśc jeśli chcesz, nie musisz pływać. `chłopcy` tak się wkurzyli że gdy był zakaz wchodzenia do wody złapali mnie za ręce i za nogi no i wrzucili:) Ale nawet wtedy nie oberwało się mnie tylko im:P wEsolutKo:) W drodze powrotnej zostałam brutalnie wykorzystana… ^_^ Po prostu kiedyś Łukasz i Wojtek narysowali mi na kartce A5 w kratkę kury… tylko szczegółem było to że było ich ok 600 (jedna w każdej kratce…) no i wymyślili tzw `ściąganie długów`, nie powiem na czym to polegało :p Już nie wspomnę o niezwykłym dziele o tytule „Z pamiętnika Olki M„, z którego po cenzurze niewiele by zostało:P Jako głowna bohaterka jestem agentką organizacji PAT*… i dalej nie napiszę bo mnie zemdliło jak przeczytałam pierwszy rozdział który z dumą i ze wzruszeniem pokazał mi jeden z jego twórców-Czajnik:P A więc życie mija mi kolorowo… tylko na wfie była MAŁA obsuwa, bo schowałam się w kiblu (wf na 1 lekcji)-chciałam się spóźnić, bo wtedy nie ma się rozgrzewki, ale mój niezawodny braciszek (tym razem prawdziwy, niestety) wszedł na salę gim i wyraził zdziwienie że mnie tam nie ma!!! Facet się wkurzył… Kasia cichcem się wymknęła żeby mnie ostrzec… No ale Ryba powiedział że i tak będę jumpować… Heh… NIE jumpowałam… WIEDZIAŁAM że tylko mnie straszy:)

*PAT-Państwowa Agencja Towarzyska… <ściana> jacy oni pomysłowi…Isle of dem!!:)))

Jezu… wczoraj omal nie padłam ze strachu… Dodawałam bajery na bloga, no i tak zabajerowałam że coś mi zjadło i lepiej nie mówić co się działo:) Wpadłam w taką panikę, że nie zauważyłam że już 3 godzinę blokuję linię telefoniczną!! (szary modemowiec się kłania;) No i oczywiście wpadł mój kochany tatulek z pianą na ustach (ciekawe czemu…) i kategorycznie zażądał kulturalnego opuszczenia Internetu w trybie natychmiastowym… Próbowałam wyegzekwować jeszcze chwilę, ale ten kat nie zna litości. Na duchu podtrzymywała mnie SzArA, i sprawdzała mi kod html, ale nic z tego nie wyszło:( No więc poszłam pod prysznic z zamiarem utopienia się, co również nie wyszło (za płytki brodzik). Z tego pożałowania godnego stanu wyciągnął mnie telefon od SzArEj że wsio nagle zaczęło działać… obie nie wiemy jakim cudem.. ale … wcale nie chcę :) W szkółce było dziś extra, wychowawczyni nie ma i puścili nas o 12.20!! Nawet mój brat ma dłużej lekcje :) przyniosłam Bogdanowi z Bogdańca (Bognie) siatę mangowych pyszności: tomiki, czasopisma, dvd… na którą wszyscy się rzucili:) Zaczęliśmy czytać i religii katechetka żywo zainteresowała się naszą lekturą:) więc spędziłam 45 minut na streszczniu jej historii japońskiej grafiki i animacji, początków mangi w Polsce, opisywaniu niektórych serii i najwybitniejszych twórców:) Na reli jeszcze nigdy nie było tak cicho!! Wszyscy albo czytali albo słuchali… A ja mało płuc nie wyplułam:)Problem pojawił się przy Neon Genesis Evangelion(kto jest w temacie?..;) Pożyczyłam jej `Arjunę Córkę Ziemi` i Kompendium Kawaii… Kto wie, może będą z niej ludzie…Czułam się jak apostoł nawracający ludzi na właściwą drogę :D bk… Do domq wróciłam autobusikiem z duszą na ramieniu, bo jak zwykle nie kupiłam biletu:) Weszłam i puściłam sobie Falling Away From Me… Czemu mam dobry humor? Nie wiem… Ale niech już tak zostanie!!…

A więc… tja… jestem cierpiąca… Tyle że tym razem nie jest to ból istnienia… (pośrednio przynajmnej)… To ból CIAPKOWY…
Mentalność osobników płci męskiej z którymi chodzę do klasy czasami naprawdę mnie przeraża… Jednym z naprawdę beznadziejnych przypadków jest niejaki Marcin S, zwany Ciapkiem lub Stanikiem. Otóż kiblował on w zerówce, ponieważ nie nauczył się czytać ani pisać (nie jestem pewna czy do tej pory opanował te do cna skomplikowane czynności), więc jest od nas wszystkich o rok starszy. Mierzy 188 centymetrów wzrostu, co naprawdę robi ogromne (tak.ogromne to dobre słowo) wrażenie na tle klasy (dla porównania:przy moich 174cm sięgam mu do ramienia). Rozmiar jego stopy:49. Kiedy się tego dowiedziałam, moje kompleksy uleciały (42). Ma burzę czarnych kręconych włosów i ręce na jakieś 2 metry. Po pierwszym wstrząsie na jego widok, dostrzeżecie również inne ciekawe szczegóły: kiedy siada, jego najdłuższe spodnie sięgają mu do połowy łydki, kiedy się przeciąga, rękawy bluzy- do łokcia. Jest naprawdę niesamowity!! Dla tych, którzy może są w temacie, mocno przypomina Spike`a Spiegela z Cowboy Bebop… tyle że nie ma tyle klasy. Jezu może pomyślicie że jestem okrutna ale gdyby on chociaż nadrabiał zachowaniem(bo rozumem to wątpię)! Tyle że on zachowuje się jak niedorozwinięty pięciolatek (nie ubliżając pięciolatkom)! Kiedy się wkurzy, rzuca w kolegów wszystkim co popadnie, tzn. ksiązką, obcęgami, ławką, jakimś dzieciakiem, itd. Dzisiaj natomiast pobił sam siebie: nie mogłam znaleźć swojej pomadki i przyzwyczjona do tego, że wszystko co leży w piórniku bez kłódki jest w ogólnym użyciu, odruchowo chciałam się go spytać czy jej nie wziął (brawa dla mnie). Całe moje szczęście (oho) że tego nie uczyniłam. Pochwaliłam się za to Mateuszowi jaka jestem zdolna :) ale usłyszał to niestety również Ciapek, i niewiele się zastanawiając (hmm) złapał ogromniasty segregator i zdzielił mnie nim w głowę…3 razy!! Mam guza wielkości Statuy Wolności!! Bo go obraziłam… kumacie?? Obraziłam go tym czego nie powiedziałam… dobra… pomijam fuckt że i tak później oboje wylądowaliśmy na dywaniku u dyrki, i musiał mnie przepraszać… ale łeb nawala!! :) Po tym wszystkim wróciłam do klasy i mało mi trzewia nie pękły ze śmiechu, bo Maciek wyjął Adze z portfela…heehe..hmm.. heh.. coś to było tam na wszelki wypadek :) i dla rozśmieszenia to nadmuchał… Boże… to BYŁO naprawdę prymitywne… Ale… nie mogłam się nie śmiać, kiedy tak wypuścił tę gumkę z ręki, a ona ze świstem przeleciała po klasie, zataczając kręgi jak sterowiec, po czym widowiskowo plasnęła na tablicę… Wszyscy ryczeli ze śmiechu, tak jak kiedyś na wychowaniu prorodzinnym wydarzyło cię coś podobnego, z tą różnicą, że nie rozbiła się ona o tablicę, tylko o twarz Ameby:)) Podsumowując dzień: było śmiesznie :)


  • RSS